Blog > Komentarze do wpisu

Olympiacos pokazał siłę

Z dużą dozą prawdopodobieństwa było można sądzić że dzisiejsze starcie Olympiacosu Pireus z Asseco Prokomem Gdynia w drugim meczu  fazy play off Euroligi zakończy się dużym zwycięstwem gospodarzy. Jednak końcowy wynik 90:73 nie do końca oddaje to co działo się w gorącej greckiej hali. Dla polskiej drużyny znowu zabrakło czegoś co grecka drużyna ma w nadmiarze czyli doświadczenia.

Już początek spotkania pokazał że grecy wyszli na ten mecz z zupełnie innym nastawieniem niż we wtorkowy wieczór. To oni od początku meczu chcieli narzucić swój styl gry i trzeba przyznać że udało im się to znakomicie. Po raz kolejny Linas Kleiza udowodnił dlaczego warto było wydać na niego potężne pieniądze. Właśnie takimi spotkaniami spłaca on swoisty kredyt zaufania jakim obdarzyli go greccy działacze podpisując z nim kontrakt. Dzisiejszego wieczora zapisał on na swoim koncie 26 punktów oraz 9 zbiórek(najwięcej w swoim zespole) co złożyło mu się na znakomity wskaźnik eval 35. Swoje dołożyli po raz kolejny Teodosic w postaci 14 punktów oraz niewidoczny w pierwszym meczu Papaloukas zdobywca 20 punktów. Jednak to co porażało w tym meczu to łatwość zdobywanych punktów przez tych graczy. Bez różnicy czy był przy nich obrońca czy też nie, zawsze kończyło to się w taki sam sposób. Sposób który zarezerwowany jest tylko dla graczy wybitnych, a tak się nieszczęśliwie składa że w greckim zespole graczy wybitnych jest co najmniej kilku.

Po drugiej zaś stronie boiska Asseco miało problemy z kilkoma elementami gry które w pierwszym meczu wychodziły przez długi czas idealnie. Na pewno zbyt wiele piłek dali sobie zebrać sprzed nosa gracze Asseco po niecelnych rzutach przeciwników. 10 zbiórek w ataku to potencjalnie 20 łatwych punktów Olympiacosu czyli jednym słowem dużo za dużo. Poza Woodsem inni gracze nie byli już tak skuteczni jak w pierwszym meczu co było wodą na młyn dla greków. Nieskuteczność ta wynikała w wielu momentach z fatalnego shot selection, a nawet kiedy rzuty były oddawane w dobrym momencie z dobrych pozycji to nie znajdywały one drogi do kosza tak jak w pierwszym meczu. Pomimo tych wszystkich mankamentów po 30 minutach gry gospodarze prowadzili różnicą zaledwie 4 punktów i wydawało się jeszcze że wszystko jest możliwe. Wydawało się. Szybkie 7 punktów Olympiacosu i po zawodach. Zagotowały się głowy graczom polskiego zespołu. Końcówka to już tylko popis siły greków i budowanie przewagi.

Czy Asseco stać jeszcze na to aby urwać choć jeden mecz w tej serii swemu znakomitemu przeciwnikowi? Po raz kolejny  można znaleźć kilka argumentów „za” jak i też kilka argumentów „przeciw”. Jednak w tym sezonie w gdyńskiej hali przegrywały już takie zespoły jak Armani Jeans Mediolan, Real Madryt czy też CSKA Moskwa, więc dlaczego by też nie Olympiacos? W trakcie dwóch pierwszych meczów Asseco dało kilka dobitnych dowodów na to że nie jest to na pewno niemożliwe. I tej wersji należy się trzymać ;)

BTW. Asseco w pierwszych dwóch meczach wygrało 5 z 8 kwart, ciekawe prawda?

czwartek, 25 marca 2010, torontos
Share |

Polecane wpisy