Blog > Komentarze do wpisu

Eurobasket nie dla nas

Polska reprezentacja koszykarzy przegrała decydujący mecz z Belgią 70:67. Tym samym też nie uzyskała awansu na przyszłoroczne mistrzostwa Europy które odbędą się u naszych wschodnich sąsiadów czyli na Litwie. Dlaczego zespół który był przez wszystkich stawiany w roli faworyta zawiódł na całej linii? Według mnie na tego typu wszystkie pytania odpowiedź jest praktycznie jedna - Igor Griszczuk.


Były zawodnik Nobilesu Włocławek żyje, gra, pracuje w Polsce praktycznie od zawsze. Po skończonej bogatej karierze zawodniczej przesiadł się na ławkę trenerską by kontynuować swoją przygodę z basketem w naszym kraju. Tak jak i na parkiecie w dość szybkim czasie zaczął odnosić sukcesy. Takim na pewno było wywalczenie z Czarnymi Słupsk ich pierwszego w historii brązowego medalu mistrzostw Polski. Gdy opuścił on pomorze wrócił do „swojego” Anwilu aby tam dalej tworzyć historię jakiej od dawna był już częścią. W dwóch ostatnich sezonach z tym klubem zdobył brązowy oraz srebrny medal mistrzostw Polski. Jednak pomimo tych osiągnięć oraz za sprawą swego dość krnąbrnego charakteru grono jego zwolenników było tak samo duże jak i jego przeciwników.

Gdy po nieudanym ubiegłorocznym Eurobaskecie w naszym kraju z posady selekcjonera Polski został zwolniony Muli Katzurin, wiadomo było że kolejny człowiek na tym stanowisku będzie miał bardzo trudne zadanie. Dlatego też większość ludzi oczekiwała od związku aby następcą Izraelczyka był człowiek „z nazwiskiem” który mógłby swoim autorytetem zebrać to całe towarzystwo do kupy i nakierować ich na odpowiedni cel. Widząc jednak po tym jak PZKosz zabierał się do tego wyboru ciężko było być optymistą. Gdy ogłoszono nominację Igora Griszczuka większość komentarzy na ten temat była w tonie że wybrano „mniejsze zło”. Czy teraz patrząc z perspektywy czasu i przez pryzmat eliminacji nadal wszyscy uważają że jest to „tylko” mniejsze zło?

W moim wyobrażeniu trener kadry narodowej każdej reprezentacji kraju w każdej dyscyplinie sportu ma bardzo podobne zadania do wykonania na początku pracy z nowobudowanym zespołem. Tak naprawdę na pierwszy plan wysuwają się dwa z takich celów jakie musi osiągnąć. Pierwszym z nich jest wybranie i nakłonienie do gry w reprezentacji kraju najlepszych dostępnych zawodników pod kątem taktyki jaką planuje wprowadzić do systemu gry zespołu. Drugą z elementarnych czynności do wykonania jaką ma każdy trener to zmotywowanie zespołu do walki na najwyższym mentalnym poziomie w każdym meczu i utrzymanie tej mobilizacji przez praktycznie cały okres zgrupowania a następnie danych eliminacji czy też imprezy. Do tego dochodzi oczywiście szereg innych pomniejszych, ale równie  ważnych szczegółów, które muszą zostać dopełnione aby na samym końcu można odnieść sukces lub też przynajmniej można było szczerze spojrzeć sobie w twarz w poczuciu dobrze wykonanej pracy. Patrząc na to w ten sposób w moim mniemaniu Igor Griszczuk zawiódł na całej linii.

Już od początku kiedy były ogłaszane pierwsze powołania dla graczy na zgrupowania kilka pojawiających się tam nazwisk prowokowało pytania o ich trafność i słuszność. Wtedy jednak można było wszystko wytłumaczyć okresem przygotowań i poszukiwań nowego szkoleniowca który stara się zbudować zespół zgodny ze swoją wizją. Do tego oczywiście doszły też kontuzje podstawowych graczy w postaci Michała Ignerskiego i Szymona Szewczyka którzy mogli być nieocenieni w tych minionych już eliminacjach. Jednak pomimo to w moim odczuciu błędy zostały popełnione. Jakie to błędy? Dlaczego na przykład trener nie zapewnił sobie wyjścia awaryjnego w postaci trzeciego rozgrywającego? Kiedy kontuzji nabawił się Krzysztof Szubarga było to wręcz konieczne aby taki zawodnik dołączył do składu i wspomagał Łukasza Koszarka w walce z rywalami którzy bardzo szybko zobaczyli naszą słabość w tym aspekcie i skrupulatnie ją wykorzystywali. Kolejna zagadką selekcjonera po co został wzięty do składu taki gracz jak Zbigniew Białek? Przez cale eliminacje nie wszedł ona na parkiet ani przez minutę co wyglądało prawie jak kara, tylko za co? Czy nie lepiej było powołać na przykład jakiegoś młodego i perspektywicznego gracza który mógłby chociażby obyć się z atmosferą kadry co by procentowało w przyszłości? W praktyce mogło to wyglądać tak samo ale z tego siedzenia na ławce jest jakaś nadzieja że byłby pożytek.

Ciężko jest też jednak dobierać zawodników do danej taktyki jeśli takowej ewidentnie nie ma. Igor Griszczuk w tych eliminacjach udowodnił chyba wszystkim to, że przez ponad miesiąc czasu nie potrafił wypracować z zespołem choćby 2-3 żelaznych zagrywek. Akcji które można było stosować w każdym momencie meczu i dawałyby one znacznie większe szanse na to że zakończy się to wszystko zdobyciem punktów przez któregoś z graczy. Na początku eliminacji nasi wysocy gracze nie byli praktycznie wcale wykorzystywani w grze przez resztę zespołu jakby nikt o tym nie wiedział że to tam tkwi nasza siła. W obronie oprócz masy błędów indywidualnych poszczególnych graczy były też błędy systemowe które powodowały na przykład to, że przez całe eliminacje nie potrafiliśmy zatrzymać praktycznie żadnego zespołu za linia 6,25 metra. Momentami było to wręcz żenujące jak przeciwnicy nam raz za razem rzucają za 3 punkty bez zupełnie żadnej obrony, a za chwile robili jeszcze raz to samo i dalej nie było żadnej reakcji. Przykładów nie trzeba szukać daleko ponieważ drwale z Belgii zrobili to wczoraj po raz kolejny wręcz koncertowo. Kolejnym kamyczkiem, a właściwie potężnym kamieniem jest to, że Igor Griszczuk kompletnie nie potrafił zapanować nad tym co dzieje się na parkiecie. W niektórych chwilach poszczególnych meczów wydawało się że wystarczyłoby tylko wziąć czas aby ostudzić rywali i skierować nas ponownie na lepsze tory. Jednak dziwnym trafem taki pomysł dla trenera nie przychodził, co mogliśmy zobaczyć wczoraj na początku trzeciej kwarty. Nawet jednak gdy przychodził to też nie było wcale lepiej, bo podczas takiego czasu wypadałoby coś tym zawodnikom przekazać. Zdarzały się jednak przerwy kiedy trener najzwyczajniej w świecie nie miał nic do powiedzenia(patrz spotkanie w Portugalii) i to już było brzemienne w skutkach.

Takie właśnie sytuacje powodują też że trener traci w oczach swoich zawodników którzy nie są pewni na sto procent czy mogą mu bezgranicznie zaufać. A to właśnie zaufanie do samych siebie oraz pełna mobilizacja w zespole jest podstawą do osiągania jakichkolwiek sukcesów na arenie międzynarodowej. Właśnie o to powinien dbać nasz trener w pierwszej kolejności. Jestem też osobiście zdania że z kadrą oprócz sztabu czysto szkoleniowego powinien na stałe współpracować psycholog który by pomagał w budowaniu atmosfery zespołu. Z tą nie było już najlepiej podczas samych eliminacji kiedy docierały głosy że Marcin Gortat potrafił przy wszystkich obwinić szkoleniowca o porażki w danych meczach. W dobrze funkcjonującym zespole takie sytuacja nie mają prawa mieć miejsca.

Błędów jakie zostały popełnione w ostatnim czasie zarówno przez Igora Griszczuka jak i przez wiele innych osób z tego środowiska było znacznie więcej. Jednak będzie jeszcze czas aby je wszystkie napiętnować i zobaczyć czy jest jakaś szansa by zmienić coś na lepsze. Na dziś niech najlepszym podsumowaniem zarówno tych eliminacji jak i wczorajszego meczu będzie jeden  tekstów wypowiedzianych po wczorajszym spotkaniu przez jednego z twitterowców: „To żaden wstyd przegrać z krajem, którego największym koszykarskim osiągnięciem są oświetlone autostrady.”

Amen

poniedziałek, 30 sierpnia 2010, torontos
Share |

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Czak Noris, 77.46.92.*
2010/08/30 15:42:16
Czy nasi koszykarze nie mieli już czasu do wzięcia w ostatnich akcjach meczu ?? Bo to co zrobił najpierw Berisha a potem Koszarek to totalne podwórko. Od razu przypomniał mi się M.Rapucha z sezonu 08/09 :] Koszarek to chyba zapomniał że przegrywaliśmy 3 punktami, skoro wchodził pod kosz w ostatniej akcji. Poza trzema zawodnikami to nie widzę w tym składzie nikogo. Liczyłem jeszcze na Szubargę ale ten najpierw zawiódł a potem się pogruchotał.
-
torontos
2010/08/31 20:32:24
Końcówka meczu z Belgią to najlepsze podsumowanie całych tych eliminacji i pokazanie naszej nieudolności.