Blog > Komentarze do wpisu

Szybkie refleksje po blamażu

Czy to się dzieje naprawdę? Czy można upaść niżej? Czy to nie jest jakiś koszmarny sen? Tego typu pytania zadają sobie od wczorajszego późnego wieczora kibice koszykówki w Polsce. Po dwóch zwycięskich meczach w Łodzi przeciwko Belgii oraz Gruzji, nasza reprezentacja przegrała na wyjeździe po dogrywce z Portugalią 84:85. Było to pierwsze zwycięstwo gospodarzy w tych eliminacjach.

Jak ważny to był mecz dla naszego zespołu nie trzeba chyba mówić. Po słabym początku eliminacji i porażkach na wyjeździe z Gruzja oraz Bułgarią byliśmy bardzo daleko od założonego celu czyli awansu z pierwszego miejsca. Dwa kolejne spotkania w łódzkiej Atlas Arenie tchnęły we wszystkich nadzieje że jednak nie wszystko stracone i założony cel jest możliwy do zrealizowania. W meczach przeciwko Gruzji oraz Belgii cieszyły nie tyle zwycięstwa co styl w jakim zostały one osiągnięte. I właśnie w takim momencie przyszedł mecz z Portugalią…

Zanim jednak rozpoczął się nasz mecz, drużyna Belgii zrobiła nam znakomity prezent w postaci zwycięstwa w Gruzji które zwiększało znacznie nasze nadzieje na awans z pierwszego miejsca w grupie. Jednak my Polacy potrafimy takie prezenty marnować koncertowo co dobitnie udowodniliśmy swoim meczem. Nie wiem czy kierowała się nasza rodzima TVP, ale już kilka dni wcześniej było wiadomo że oficjalnej transmisji z tego meczu nie będzie. Dlatego też wszyscy zapaleńcy którzy chcieli za wszelką cenę obejrzeć ten mecz byli zmuszeni szukać sygnału w internecie w postaci ogólnodostępnego streamu. Gdy mi osobiście udało się go znaleźć byłem bardzo zadowolony z tego faktu jednak jeszcze wtedy nie przypuszczałem że tak szybko będę tego żałował.

To co zaprezentowali w dniu wczorajszym nasi gracze to była profanacja basketu, co najmniej. Kadra trenera Igora Griszczuka w żadnym elemencie koszykarskiego widowiska nie przypominała zespołu który parę dni wcześniej pokonywał najsilniejsze zespoły w naszej grupie. Gracze sprawiali wrażenie zagubionych i nie wiedzących po co wyszli na parkiet. Po błędach zarówno w obronie jak i ataku, każdy kto tylko to widział najprawdopodobniej łapał się za głowę. Ja tak robiłem. Nie było w tym meczu nikogo do kogo nie można by mieć pretensji i zastrzeżeń co do jego postawy na parkiecie. Nie chodzi tu nawet o popełnianie jakichś prostych błędów które jeszcze o niczym nie decydują, a bardziej o błędy które swobodnie można nazwać WIELBŁĄDAMI.

Do takich mankamentów w naszej grze jak błędy w kryciu w obronie, nieumiejętność obrony obwodu czy też na przykład niewykorzystywanie naszych wysokich graczy w ataku doszły zupełnie nowe zakłócenia. Zakłócenia na które powinni reagować zarówno sami gracze, którzy doświadczeniem w poważnych meczach biją na głowę swoich rywali, jak i przede wszystkim trener Griszczuk. Niestety w tym meczu byliśmy kompletnie bezmyślni, wszyscy razem jak i tez każdy z osobna. Nie wyciągaliśmy żadnych wniosków ze swoich poczynań co w trakcie meczu nawarstwiało się i znajdowało odzwierciedlenie w wyniku. A nie trzeba chyba przypominać że działo się to w meczu, który patrząc na trybuny hali w Portugalii był bardziej sparingiem z zespołem który nie odniósł jeszcze żadnego zwycięstwa. Do wczorajszego wieczora.

Po takim „widowisku” ciężko mi było zebrać myśli, zresztą do tej pory jest. Ciężko mi wysnuć jakieś konkretne wnioski z jednego bardzo prostego powodu. Tym powodem jest fakt że nasz zespół narodowy gra po prostu irracjonalnie. Przewidując przez tym meczem wynik można było podpierać się tezą że nam zawsze ciężko się gra na wyjazdach czego efektem są tylko 2 zwycięstwa w ostatnich 10 latach. Jednak czy ktoś na prawdę poważnie myślał że przydarzy nam się coś takiego? Ja na chwilę obecną mam w głowie dwie myśli odnośnie wczorajszych wydarzeń. Pierwsza to takie przeniesienie na koszykarski grunt niedawnych słów wypowiedzianych przez piłkarza Wisły Karków po ligowej porażce z Ruchem Chorzów które brzmiały: „Jesteśmy bandą nieodpowiedzialnych ludzi!”. Druga myśl jaka kołacze mi się gdzieś po głowie to taka że jeśli nie potrafimy wygrywać takich meczów z takimi rywalami to po prostu na żaden awans nie zasługujemy. Przykre ale prawdziwe.

sobota, 21 sierpnia 2010, torontos
Share |

Polecane wpisy