Blog > Komentarze do wpisu

Hale jak te lale

Po wczorajszym rajdzie po polskich stadionach, głównie piłkarskich, dziś przyszedł czas na hale sportowe, jakie służą polskim zawodnikom i zawodniczkom. Patrząc na ten temat pobieżnie, można śmiało stwierdzić, że jest bardzo dobrze. Biorąc jednak pod lupę owe zagadnienie, można doszukać się kilku minusów, które jednak i tak nie są w stanie zatrzeć dobrego obrazu.

Pod koniec przygotowywania się do napisania tej notki, nasunęła mi się taka refleksja, że nie jestem chyba w stanie umieścić w jednej notce wszystkich informacji czy też zdjęć ze wszystkich hal, jakie są w naszym kraju lub się dopiero budują. Jest to w sumie pozytywny objaw, który świadczy o tym, że nie jest jeszcze z nami i naszym krajem tak źle pod względem infrastruktury, a śmiało można powiedzieć, że jest coraz lepiej. Zastanawiałem się też, jak można by rozsądnie podzielić owe hale, tak żeby było to w miarę czytelne. I jedynym rozsądnym kryterium jakiego należy się trzymać, jest chyba po prostu ich pojemność jeśli chodzi o ilość widzów.

Patrząc na to przez ten pryzmat możemy wyróżnić w naszym kraju 3 rodzaje hal: małe/miejskie(2-3 tysięcy widzów), średnie/regionalne(5-6 tysięcy widzów) oraz duże/ogólnopolskie(powyżej 10 tysięcy widzów). Swoją wyliczankę zacznę od ostatniej kategorii, która naturalnie jest najmniejsza, ale też i nie uboga. Od wielu lat jedynym poważnym obiektem w naszym kraju, jaki mógł ściągnąć dużą poważną imprezę, był katowicki Spodek. Hala, która widziała tak wiele jak żaden inny obiekt w Polsce. Pod względem historii mogę go chyba nawet porównać, z zachowaniem rzecz jasna wszelkich proporcji, do nowojorskiej Madison Square Garden. Obie te hale nie mają sobie równych jeśli chodzi historię. To, co jeszcze je łączy to to, że z biegiem czasu zarówno jedna jak i druga potrzebowały remontu. Spodek w dużej mierze pod przymusem, ponieważ był to jeden z wymogów pozwalających na rozegranie tam rundy finałowej Eurobasketu w 2009 roku. To, że owy remont był konieczny, mogą powiedzieć wszyscy Ci, którzy mieli „przyjemność” być tam wcześniej, kiedy nie było na przykład klimatyzacji. Wtedy normą był fakt, że kibice dopingujący na trybunach byli równie mocno spoceni co zawodnicy na parkiecie. Jednak ten fakt to już przeszłość, ponieważ Spodek po liftingu sprawia naprawdę pozytywne wrażenia.

W ostatnim czasie jednak Spodek w rywalizacji o największe widowiska zarówno sportowe jak i na przykład muzyczne, musi zmagać się z konkurencją. Dwa obiekty przypadające do mojej największej kategorii wybudowały władze Łodzi oraz wspólnie Gdańska i Sopotu. Osobiście byłem już wielokrotnie w łódzkiej hali, dlatego też o niej mam już wyrobione swoje zdanie. Jest ono jak najbardziej pozytywne, jednak nie pozbawione też krytycznego spojrzenia. Najbardziej razi w tej hali fakt oddalenia trybun od środka, czyli jakby nie patrzeć centrum wydarzeń. Sprawia to wrażenie ogromnej przestrzeni, która wcale nie pomaga w budowaniu atmosfery na meczu. Nie przez przypadek podczas niedawnych eliminacji koszykarzy parkiet i jego okolice zyskały przydomek „lotniska”. Z drugiej jednak strony trzeba brać pod uwagę fakt, że miał to być obiekt wielofunkcyjny, czyli nie tylko sportowy. O budowli na granicy Gdańska i Sopotu póki co wiem na razie tylko tyle, ile widziałem na różnego rodzaju materiałach prasowych i opinii osób, które miały już okazję tam być. I jak na razie nie spotkałem się jeszcze z krytycznymi uwagami na jej temat. Na fotkach prezentuje się ona naprawdę imponująco.

Czy o tych trzech halach możemy mówić że są to TYLKO 3 hale, czy też może AŻ 3? Według mnie TYLKO. W prawie 40-milionowym kraju, jakim jest Polska, wydaje się, że optymalną liczbą takich hal jest liczba 5. Gdzie więc miałyby powstać 2 kolejne? Jedna w sposób naturalny wydaje się, że w stolicy. I nie powinien to być obiekt na 10-11 tysięcy widzów, a bardziej 15-16, które by były wielkością optymalną dla najbardziej reprezentatywnego obiektu tego typu w ty kraju. Drugi zaś z tych dwóch kolejnych projektów powinien być realizowany w jakimkolwiek innym miejscu. Na chwilę obecną wydaje się, że najbliżej dokonania tego są władze Gliwic, których planowany 15-tysięczny obiekt nosi nazwę Podium. Podobne plany są także w Krakowie.

I w taki oto dość płynny sposób przeszliśmy do drugiej kategorii, czyli średnich obiektów. Jest to grupa o tyle liczna, że przy powstawaniu takiego obiektu inwestor, czyli najczęściej miasto, brał bardzo rozsądne założenie rentowności tegoż przedsięwzięcia. Dlatego z tej prostej przyczyny tego typu obiektów jest stosunkowo dużo, ponieważ niewiele miast w Polsce może sobie pozwolić na ekstrawagancję w postaci hali zbudowanej „ponad stan”, dlatego budują tyle, ile mogą. Lista hal z tej kategorii jest dość długa, ale postaram się większość wymienić. A więc: Ludowa/Stulecia (Wrocław), Arena (Poznań), Podpromie (Rzeszów), Globus (Lublin), Hala Mistrzów (Włocławek), Łuczniczka (Bydgoszcz), Torwar (Warszawa), Oliwia (Gdańsk), Urania (Olsztyn), Azoty (Kędzierzyn Koźle) oraz miejskie w Gdyni i Zielonej Górze. To chyba wszystkie. Jeśli jakieś pominąłem to proszę dać znać w komentarzach. A tymczasem kilka fotek.

Jakimś cudem mam jeszcze cichą nadzieję, że za jakiś czas do tego grona dołączy ze swoim obiektem także Białystok. Teraz kiedy klimat szczególnie sprzyja takim inwestycjom, jest na to już kolejna szansa, aby wyjść z swoistego zaścianka. Szczególnie razi mnie fakt braku takiego obiektu w moim mieście, kiedy widzę, że znacznie mniejsze miejscowości są w stanie do tego doprowadzić. Nawet to, że są to inwestycje mniejsze, podchodzące pod moją trzecią grupę obiektów, to w wielu przypadkach można na nie patrzeć z zazdrością. Przykładami pierwszymi z brzegu są hale z Płocka, Ostrowca Świętokrzyskiego czy Bielska-Białej.

Trochę dziwnie wyglądają te projekty z założeniem braku trybun z jednej strony, ale to chyba bardziej kwestia mojego gustu i estetyki. Innych mniejszych hal nie będę wymieniał, bo jest ich naprawdę tyle, że chyba nie posiadam takiej wiedzy, aby je wszystkie podać.

Powoli już podsumowując, widać na załączonym obrazku, że Polska w kontekście hal sportowych do uprawiania w największej mierze profesjonalnego sportu stoi co najmniej dobrze. Widzą to również wysoko postawieni działacze w różnych dyscyplinach sportowych. Dzięki temu Polska za sprawą organizacji największych imprez może gościć sportowców z całego świata. Przykłady z ostatnich oraz nadchodzących lat dobitnie to potwierdzają. W 2009 roku zawitały do nas najlepsze siatkarki oraz koszykarze Europy, za rok przyjadą koszykarki na żeński Eurobasket, w 2013 będziemy najprawdopodobniej gościć siatkarzy, a w 2014 zlecą się do nas ponownie siatkarze, tylko tym razem z całego globu. Dodając do tego piłkarskie Euro 2012, wychodzi na to, że co roku jesteśmy gospodarzami imprezy rangi mistrzowskiej. Chyba całkiem nieźle jak na kraj „ze słabo rozwiniętą infrastrukturą”, prawda?

sobota, 18 września 2010, torontos
Share |

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/09/19 09:16:45
A gdzie hala Wlokniarza :) ????
-
Gość: Piter, *.elpos.net
2010/09/19 10:33:33
I sentymentalnie Medyczna ? :)

Szkoda tylko, że jedynie siatkarze na imprezach rangi mistrzowskiej mają szanse "coś" ugrać. Aczkolwiek infrastrukturalnie postęp niewątpliwie jest :)