|
Blog > Komentarze do wpisu
Droga do InowrocławiaGdy piszę te słowa to jestem już od ponad dwóch godzin w pociągu zmierzającym w stronę Inowrocławia. No może jeszcze nie Inowrocławia, a tylko póki co Olsztyna. Internet w trasie nie działa tak jak bym oczekiwał dlatego wpis ten pojawi się zapewne już gdy dotrę do pierwszego większego miasta gdzie będę miał „pole”. Ale dziś nie o tym chciałem. Właśnie sobie coś uświadomiłem.
Kiedy byłem kilka, a może nawet kilkanaście lat młodszy zostałem zarażony wirusem o wiele mówiącej nazwie „sport”. Jednym z objawów tego uzależnienia było to, że praktycznie każdego ranka kiedy tylko wschodziło słońce a ja otwierałem swoje oczy następował mój mały rytuał. Pierwszą moją czynnością jaką robiłem zaraz po przebudzeniu było wyjście z domu z domu po poranną prasę w postaci przede wszystkim Przeglądu Sportowego. Gazety która być może nie „wychowała” mnie ale na pewno pozwoliła aby moja pasja jaką stał się sport na pewno nie malała. Nie przeszkadzało mi też w żaden sposób, że gazeta w Białymstoku ukazywała się z jednodniowym opóźnieniem. Pamiętam że zawsze czytałem to wydawnictwo od deski do deski. Jednak wtedy były to jeszcze czasy kiedy Przegląd Sportowy się czytało, a nie oglądało tak jak ma to miejsce w tej chwili. Czasy się jednak zmieniają, ludzie także, a technika idzie nieubłagalnie do przodu. Z biegiem lat zmieniają się także nawyki, przyzwyczajenia czy też prawdziwe rytuały jakie ma każdy z nas. Ja także już od kilku lat zaprzestałem na przykład kupowania Przeglądu Sportowego z różnych powodów. Jednak na swój sposób sentyment do tego wydawnictwa gdzieś we mnie pozostał, a dowodem na to jest mój nowy/stary nawyk nabywania tejże gazety zawsze wtedy kiedy wybieram się w podróż pociągiem. Nie inaczej jest i w dniu dzisiejszym kiedy to jak zwykle ten sam uśmiechnięty i pozytywnie nastawiony sprzedawca na dworcu PKP w Białymstoku sprzedał mi to wydawnictwo. Jego lektura uświadomiła mi, a właściwie przypomniała kilka spraw. Jedną z nich na pewno jest fakt, że Przegląd Sportowy już od jakiegoś dłuższego czasu stał się gazetą nie tyle sportową co piłkarską. Swoją drogą był to też jeden z powodów który mnie do tego dziennika zniechęcił. Nawet będąc we Włoszech i mając okazję przejrzeć pobieżnie włoski odpowiednik Przeglądu miałem wrażenie, że jest tam więcej SPORTU, a nie PIŁKI. W kraju gdzie futbol jest co najmniej religią udało się im zachować pewien umiar i proporcje. Druga sprawa jaka na pewno rzuciła mi się w oczy to fakt jak bogaty będzie ten weekend w wydarzenia sportowe. Kiedy ja będę w Inowrocławiu interesował się losami Biatransu Białystok i jego walki o awans do drugiej ligi to zarówno w Polsce jak i na świecie odbędzie się masa innych nie mniej ciekawych wydarzeń. Futbolowy światek w naszym kraju na pewno skupi się na batalii Lecha z Legią gdzie może paść rekord frekwencji kibiców na meczu ligowym w Polsce. A pro po kibiców polecam tekst z dodatku do Przeglądu Sportowego o fanach z całej Europy. Jest tam wiele oczywistości dla osób które interesują się tym na bieżąco, ale też i jest kilka ciekawych faktów. Wracając jednak do tematu. Futbolowa Europa, a raczej też i cały świat rozpocznie w ten weekend oglądanie czteroodcinkowego serialu pod tytułem „Gran Derbi”. Jeszcze nigdy w historii nie zdarzyło się tak aby w tak krótkim czasie(18 dni) Real Madryt oraz FC Barcelona spotykały się ze sobą aż czterokrotnie. Czy nawarstwienie tego typu meczu może się odbić na spadku atrakcyjności całego wydarzenia? Nie sądzę. Przede wszystkim dlatego ponieważ na drugą taką „kumulację” w najbliższych latach nie ma co raczej liczyć. Ten zespół który wyjdzie z tej batalii zwycięsko zapisze się na kartach historii złotymi zgłoskami. Pozostawiając piłkę nożną w spokoju, a spoglądając w stronę innych dyscyplin sportowych to tam także mamy kilka wydarzeń które warto mieć na uwadze. Jednym z nich jest na przykład finał siatkarzy Plus Ligi gdzie już w pierwszym meczu SKRA Bełchatów dosyć niespodziewanie przegrała na własnym boisku z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle w stosunku 2:3. Czy taki wynik sprawia że murowany faworyt z Bełchatowa przestaje być faworytem? W żadnym wypadku ale dzięki temu zwycięstwu gości temperatura finałowej rywalizacji na pewno poszła zdecydowanie w górę. Podobnie zresztą ma się sytuacja w playoffs Tauron Basket Ligi gdzie wczoraj Asseco Prokom Gdynia przegrał z Energą Czarnymi Słupsk i w półfinałowej rywalizacji jest już 1-1, co w przypadku rywalizacji do tylko 3 wygranych i perspektywy kolejnych dwóch meczów w Słupsku sprawia, że hala Gryfia może odlecieć. Dosłownie. A jeśli kończąc już powoli z uwagi na fakt kończących się baterii w laptopie, dodamy do tego rozpoczynające się playoffs w NBA to mamy całkiem ciekawy harmonogram nadchodzących dni. Tylko jeszcze w naturalny sposób powstaje jedno krótkie ale dość ważne pytanie. Jak to wszystko ze sobą połączyć, zgrać i ogarnąć? ;) piątek, 15 kwietnia 2011, torontos
|