Blog > Komentarze do wpisu

Polska ligowa rzeczywistość

Piłkarze polskich klubów ligowych wraz z kończącym się powoli kwietniem weszli już na dobre w decydującą fazę rozgrywek. Najbliższe tygodnie będą decydujące dla bardzo wielu klubów, trenerów i ogromnej liczby piłkarzy. To właśnie oni muszą dać z siebie wszystko aby mieć jakąkolwiek kartę przetargową w rozmowach z ich ewentualnymi dotychczasowymi lub nowymi pracodawcami. Okazji do wykazania się nie będzie brakować.

W tym roku tak ułożono kalendarz rozgrywek że tydzień przedświąteczny jest wypełniony maksymalnie meczami zarówno w ramach rozgrywek Pucharu Polski jak i także polskiej ekstraklasy. W tych pierwszych zmaganiach mało brakowało, a do finału tak jak w roku ubiegłym awansował by zespół z zaplecza teoretycznie najsilniejszych drużyn w kraju. Po sprawieniu niespodzianki w pierwszym meczu w Poznaniu gdzie udało się zremisować, zawodnicy Podbeskidzia Bielsko-Biała mogli z umiarkowanym optymizmem patrzeć w przyszłość. Sam rewanż i sytuacja jaka w nim zaistniała chyba jednak trochę ich przerosła, a wręcz nawet przygniotła. Zresztą kto jeszcze nie widział niech zobaczy.

Pomimo pozostawienia po sobie dobrego wrażenia gracze Podbeskidzia musieli się obejść smakiem i uznać wyższość bardziej doświadczonego i ogranego zespołu z Poznania. Wszystko jednak na to wskazuje że już w kolejnym sezonie Podbeskidzie będzie miało okazję się zrewanżować Poznaniakom za ten mecz już na boiskach ekstraklasy. W drugim z pojedynków fatalnie spisująca się na wiosnę Legia rozbiła Lechię Gdańsk 4:0. Gdańszczanie na okazję do rewanżu na Warszawiakach długo jednak nie będą musieli czekać. Już w sobotę podejmą ich na swoim boisku. Faktem jest jednak to, że tegoroczny finał Pucharu Polski będzie najprawdopodobniej meczem o „być albo nie być” w europejskich pucharach któregoś z tych dwóch zespołów. Oby tylko finał nie stał na tak „wysokim poziomie” jak to miało miejsce w niedawnym meczu ligowym.

A pro po ligi. Przedświąteczna kolejka została rozbita aż na 3 dni poprzedzające same święta. Jednak najważniejsze starcia i osiągnięte w nich wyniki dla układu tabeli zapadły już w środę oraz czwartek. Na pierwszy ogień poszła Jagiellonia Białystok, która po fatalnym wiosennym starcie wydaje się wracać na swoje tory i gromadzić kolejne punkty. Tym razem 3 punkty w Białymstoku zostawił Górnik Zabrze, który przy odrobinie szczęścia mógł wskórać cos więcej. Na szczęście jednak dla fanów na Podlasiu ich pupile wykazali się na tyle, że nie dali wyrwać sobie tego zwycięstwa. Już dzięki temu ich święta mogły być spokojne jednak czwartkowego wieczora wielkanocny króliczek z Wrocławia przyniósł na dokładkę jeszcze jedną pozytywną wiadomość.

Po bardzo dobrym początku piłkarzy Śląska Wrocław dowodzonego przez Oresta Lenczyka i śrubowaniu rekordu nieprzegranych meczów drużyna jakby złapała zadyszkę. W spotkaniu z Wisłą Kraków, Śląsk jednak stanął w pełni na wysokości zadania i przed własną publicznością pokonał faworyta 2:0. Sam wynik dla osoby która nie widziała meczy mógł by wskazywać, że to był co najmniej równy mecz dwóch zespołów gdzie jeden z nich zaprezentował na przykład lepszą skuteczność. Nic jednak z tych rzeczy. Postawę w tym meczu Wrocławian można określić tylko dwoma określeniami, „Obrona Częstochowy” lub tez „Autobus graczy w polu karnym”. Wisła w tym meczu miała procent posiadania piłki w okolicach 75 procent co jest przewagą wręcz miażdżącą. Co jednak z tego jak nie potrafiła tej przewagi w sensowny sposób wykorzystać? A co na to Śląsk? Gracze gospodarzy najpierw mieli kupę szczęścia po strzale Kaźmierczaka już w drugiej minucie, a następnie wyprowadzili wręcz książkową kontrę w drugiej połowie 4 na 2. Zresztą gdyby Wisła przegrała ten mecz 3 albo 4 do 0 to także nie mogła by mieć większych pretensji.

Co ten wynik oznacza w większym wymiarze? Na pewno to że ligowa tabela spłaszcza się bardzo znacznie. Jagiellonia Białystok ma już tylko 3 punkty straty do lidera co na pewno doda dużego kolorytu i emocji następnym rundom spotkań. Tym bardziej biorąc pod uwagę fakt jakich rywali do końca sezonu mają gracze zarówno Wisły jak i Jagi. W tej materii swoisty handicap ma Jagiellonia, która wszystkie swoje spotkania z innymi czołowymi zespołami w lidze ma już praktycznie za sobą. Wisłę natomiast czekają starcia między innymi z Lechią, Lechem czy też Legią. Jednym słowem jeszcze wszystko może się zdarzyć i nic nie jest rozstrzygnięte jak się wielu ludziom jeszcze do niedawna wydawało.

piątek, 22 kwietnia 2011, torontos
Share |