|
Blog > Komentarze do wpisu
Back To The FutureKiedy rozpoczynał się w NBA sezon 2010/2011 drużyna Chicago Bulls była stawiana w gronie faworytów konferencji wschodniej. Jednak szanse takich zespołów jak Miami Heat, Boston Celtics czy też nawet Orlando Magic przez wiele osób stawiane były znacznie wyżej niż drużyny z Wietrznego Miasta. Rzeczywistość okazała się jednak zgoła inna. Świetny sezon regularny całego zespołu zwieńczony bilansem ponad 60 wygranych spotkań czyli najlepszym w NBA, nagroda MVP dla mającego trampoliny w nogach Derricka Rose’a to tylko dwa z kilku mniejszych zaskoczeń mijającego sezonu. Minionej nocy zawodnicy Chicago Bulls wygrywając w dość łatwy sposób z Atlantą Hawks uzyskali awans do finału gdzie już czekają na nich Miami Heat. I ta seria zapowiada się co najmniej pasjonująco.
Na pewno inaczej niż wszystkie 3 poprzednie w sezonach kiedy Bulls pod wodzą samego Michaela Jordana zdobywali mistrzowskie pierścienie. W trakcie trwania 6 rozgrywek playoffs w latach 90-tych Bulls i Heat spotykali się ze sobą trzykrotnie. Jednak milo te mecze mogą wspominać tylko fani Chicago ponieważ podczas tych serii Heat zdołali odnieść tylko jedno zwycięstwo ponosząc przy tym 10 porażek. W tym roku jednak nie zapowiada się aby taka historia miała się powtórzyć. Jest za to szansa na inną powtórkę. W minionym sezonie szefowie Chicago Bulls podczas jednego z meczów w United Center zorganizowali pewną uroczystość upamiętniającą bardzo miłe wydarzenie w historii klubu z Chicago. Ceremonia w pełnej wersji jest do obejrzenia TUTAJ. Planując i organizując ten event nikt chyba na poważnie nie przypuszczał, że już w tym roku nadarzy się okazja aby upamiętnić ta rocznicę w najlepszy z możliwych sposobów czyli zdobywając kolejne trofeum. Wprawdzie do tego celu jeszcze bardzo daleka droga ale taki rozwój wydarzeń jest jak najbardziej możliwy. Dlatego tez myślę że wielu z kibiców będzie oglądać te finały wschodu właśnie pod tym kątem. A pro po jeszcze historii.
Zanim Los Angeles Lakers odpadli z tegorocznych rozgrywek playoffs już było wiadomo, że szkoleniowiec zespołu i legenda NBA czyli Phil Jackson nie zostanie na kolejny sezon. Dlatego też zaczęto po cichu poszukiwania nowego szkoleniowca, który by objął to stanowisko. Jedną z plotek jest niejaki Rick Adelman, zwolniony niedawno z Houston Rockets. Czy ewentualny wybór tego trenera byłby dobrym czy też złym posunięciem w moim odczuciu teraz jest sprawą drugorzędną. Natomiast innym faktem jest to, że ktokolwiek nie zostanie zatrudniony to będzie musiał się zmierzyć nie tylko z wyzwaniem jakim będzie ogarnięcie ekipy z LA ale przede wszystkim zmierzenie się z legendą Phila Jacksona. Ewentualnych porównań w przyszłości na pewno nie zabraknie i już współczuje temu, który będzie przyrównywany do ikony basketu. Przy niej dosłownie każdy wypada blado. piątek, 13 maja 2011, torontos
|