|
Blog > Komentarze do wpisu
Eurobasketowe finałyPo 16 dniach z 16 zespołów zostały wyłonione w efekcie wielkiej walki 4 ekipy, które zmierzą się dziś o 2 cele. Kobiecy Eurobasket w Polsce jest już na samym finiszu. Jednak na najważniejsze pytania w dalszym ciągu nie ma odpowiedzi. Zapowiada się więc bardzo ciekawe zakończenie polskiej imprezy.
W dniu wczorajszym odbyły się mecze o 7 oraz 5 miejsce w końcowej klasyfikacji zawodów. O ile ten pierwszy mecz nie był jakoś specjalnie ważny dla kogokolwiek, to ten drugi był meczem niemal o wszystko. Zanim jednak o tym spotkaniu to jeszcze na chwilę o meczu Litwinek. Ku mojemu zadowoleniu reprezentacja tego kraju zakończyła zawody w bardzo dobrym stylu i wygrała swój pojedynek z Łotwą 75:56. Wynik znakomicie odzwierciedlał przebieg spotkania w którym Litwinki były w każdym elemencie gry - punkty, zbiórki i asysty. To była taka mała nagroda pocieszenia za udany występ przede wszystkim w fazie grupowej w Bydgoszczy.
Mecz o 5 miejsce był spotkaniem o załapanie się do turnieju kwalifikacyjnego do Igrzysk Olimpijskich. Chorwacja i Czarnogóra były bardzo zdeterminowane do osiągnięcia tego upragnionego celu i już na początku meczu było to widać aż za bardzo. Czarnogóra w tych rozgrywkach była prawdziwym objawieniem i niespodzianką. Kraj w którym są zarejestrowane zaledwie 34(!!!) zawodniczki już przez fazę grupową w Katowicach przeszedł jak burza nie ponosząc żadnej porażki. Wszyscy kibice, obserwatorzy, a nawet i w pewnym stopniu same zawodniczki były zaskoczone tym faktem. Nie przeszkadzało to jednak w tym aby odprawiać kolejne rywalki z kwitkiem. Kiedy jednak przyszła pora na największe wyzwanie dziewczyny nie dały rady. W największym stopniu w trzeciej kwarcie kiedy Chorwacja budowała swoją przewagę.
Niestety tez oprócz przegranego spotkania Czarnogórki spotkało tez inne nieszczęście. Podpora zespołu Iva Perovanovic, kiedy mecz był już praktycznie rozstrzygnięty doznała na domiar złego poważnej kontuzji. W jednej z podkoszowych akcji zerwała sobie więzadła krzyżowe. Dla zawodniczki, która będzie brana pod uwagę w wyborze na MVP tego Eurobasketu jest to niewątpliwy ból, a zarazem pech. Oby zawodniczka doszła jak najszybciej do formy.
A już dziś mecze Francji z Czechami oraz Turcji z Rosją. Moje typy? Francja na pewno, a co do finału są dwie wersje. Racjonalna czyli Rosja i optymistyczna czyli Turcja. Jak by nie było ważne żeby były emocje. To one tak naprawdę zostaną zapamiętane na dłuższy czas niż sam zwycięzca turnieju. Przynajmniej przeze mnie. A na koniec zapraszam jeszcze do wzięcia do udziału w zabawie na wybór najładniejszej zawodniczki tego turnieju. Wybory tej jednej jedynej odbywają się na oficjalnym fanpageu mistrzostw na Facebooku. Aby oddać głos na daną zawodniczkę wystarczy kliknąć "Lubię to!" pod zdjęciem danej zawodniczki. Ta która z nich uzyska najwięcej tego typu oznaczeń wygra tą zabawę. Ja jednak ze swojej strony zgłaszam sprzeciw. Uważam, że pod uwagę przy tym wyborze powinny być brane nie tylko same zawodniczki ale także i osoby wchodzące w skład danej reprezentacji. Dlaczego? Dlatego.
Dziewczyna ze zdjęcia to masażystka zespołu Chorwacji. Według mnie dystansuje większość z zawodniczek, które zostały wybrane do zabawy. Ale dziś trzeba się jednak skupić na walorach czysto sportowych ponad 40 zawodniczek, które zmierzą się ze sobą w batalii o wszystko. niedziela, 03 lipca 2011, torontos
Tagi:
Women Eurobasket 2011
|