|
Blog > Komentarze do wpisu
Mecz bez daty ważnościDanych obietnic trzeba dotrzymywać. Tak mówi od wieków znana zasada i nakazuje zwykła przyzwoitość. Dlatego też i ja dziś wywiążę się z danej obietnicy i zaprezentuję mecz, który już na stałe wpisał się w wielką historię NBA. To właśnie tym meczem wielki koszykarz zakończył swoją wielką karierę w wietrznym mieście. Jednak chcąc napisać kilka słów o tym meczu już na samym początku napotykam się na jeden ale dość ważny problem. Mianowicie jak napisać coś nowego i zarazem ciekawego o spotkaniu, które było już omówione i przewałkowane na wszelkie możliwe sposoby przez ostatnich już 13 lat. Tak, to już ponad 13 lat minęło od meczu numer 6 w finałach 1998 roku. Całe finały z tego sezonu były niesamowicie ciekawe i pod kilkoma względami niezwykłe. Nie często się zdarza aby dwa lata z rzędu w ostatecznej rywalizacji wzięły udział te same zespoły. Tak się jednak stało i w przeciwieństwie do roku 1997, za drugim razem już coraz więcej osób obstawiało zwycięstwo Jazzmanów. Tym bardziej, że posiadali oni przewagę własnego parkietu w serii best of seven. Po dwóch pierwszych niezwykle zaciętych meczach gdzie pierwszy z nich zakończył się dogrywką był stan 1-1. Oczywiście główna w tym zasługa Michaela Jordana, który był najlepszym strzelcem obydwu spotkań. Dwoił się on i troił jakby podświadomie czuł, że mogą to być jego ostatnie nie tylko ostatnie finały ale też i ostatnie mecze w karierze. Cała drużyna z Chicago była tego świadoma i dlatego w tym stanie mobilizacji i skupienia osiągnęła w 3 meczu jeden z najlepszych wyników w historii finałów. W pierwszym starciu w wietrznym mieście Byki zmiażdżyły rywali aż 96:54. To była prawdziwa demolka i pokaz możliwości obronnych Chicago. Kiedy po 4 meczach było już 3-1 wszyscy szykowali się na wielka fetę i świętowanie kolejnego już three peat. Tylko nie Karl Malone, John Stockton i reszta załogi. Oni pokrzyżowali świąteczne plany i sprawili że rywalizacja przeniosła się ponownie do Utah. A w Utah jak to w Utah. Hala przed meczem jak zwykle drżała w posadach od dopingu kibiców, podczas prezentacji urządzono tradycyjny już pokaz fajerwerków, a wszyscy liczyli, że będziemy świadkami 7-meczowej serii. Tylko nie MJ i jego ekipa. Jak wyglądało to ostatnie starcie? Pomimo że większość osób już widziała je mnóstwo razy to nie zaszkodzi zrobić to jeszcze raz. Tym razem z polskim komentarzem ówczesnych komentatorów TVN czyli Wojciechem Michałowiczem i Mirosławem Noculakiem.
poniedziałek, 18 lipca 2011, torontos
Komentarze
matiwrona112
2011/07/18 23:12:55
świetnie wielkie dzięki jesteś wielki!! mam nadzieję, że jeszcze kiedyś coś pojawi się ze starych transmisji z PL komentarzem i ogólnie wszystkie twoje wstawki są ok!
2011/07/19 08:08:25
Dobra inicjatywa Kolego z tymi reliktami przeszłości! Pozdrowienia z Olsztyna! Tak trzymać!
Gość: lukasiek2, abbt112.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/08/07 14:19:32
oby tak dalej, lud chce stare mecze po polsku :D
|