|
Blog > Komentarze do wpisu
Prawdziwe emocje EurobasketuTo był godny wieczór w Łódzkiej Arenie. Dwa wczorajsze mecze półfinałowe żeńskiego Eurobasketu były naprawdę godne rangi tej imprezy. Do wielkiego niedzielnego finału awansowały zespoły Rosji oraz Turcji. Obie zrobiły to jednak w bardzo różny ale równie niesamowity sposób. To naprawdę było warto zobaczyć!
Jako pierwsze w dniu wczorajszym wybiegły na parkiet ekipy Litwy oraz Czarnogóry. Stawką meczu było podtrzymanie nadziei na dalsza walkę o Igrzyska Olimpijskie w Londynie w 2012 roku. Po bardzo dobrej fazie grupowej w Bydgoszczy i przegranym przez Litwinki meczu z Francją widać było jakby zeszło z nich powietrze. Mecz z Czarnogórą wyglądał w sumie bardzo podobnie jak ten z Francją, a sam koniec był można powiedzieć wręcz identyczny. Moje faworytki w łódzkich rozgrywkach niestety musze przyznać, że były słabsze od swoich rywalek z którymi się spotkały. Zwycięstwo zarówno w jednym jak i tym drugim meczu byłyby na pewno niespodziankami. Zbyt dużo błędów popełnił ten zespół aby mógł on myśleć o grze o coś więcej na tych mistrzostwach. Dlatego tez już za niecałe dwie godziny przyjdzie mu się zmierzyć z Łotwą w meczu o nic nie dające oprócz samej satysfakcji 7 miejsce. Na szczęście po tym meczu nastąpiły dwa po których każdy kto je obejrzał miał bardzo mało powodów do narzekań. Pierwszym z półfinałów był mecz pomiędzy Rosjankami, a Czeszkami. W pierwszej rundzie w Bydgoszczy Sborna wygrała spokojnie ze swoimi rywalkami różnicą 14 punktów. W dniu wczorajszym pokaz siły rosyjskiego zespołu był jeszcze większy. Wygrana 85:53 to była realna różnica jaka dzieliła tego wieczora te dwie drużyny. Rosjanki zachowywały się jak takie cyborgi zaprogramowane na jeden cel - zwycięstwo. Bez względu na to w jaki sposób i jakimi środkami. Czeszki momentami nie miały kompletnie pojęcia jak przeciwstawić się tak dobrze grającemu zespołowi. Reprezentacja Rosji grała koszykówkę tak dokładną i tak ułożona jak żaden inny zespół na tych mistrzostwach. Ilość rzutów z wolnych pozycji jakie miały rosyjskie zawodniczki w tym meczu była większa niż niektórych zespołów w całym turnieju. Jeśli taką samą formę zaprezentują w finale to będą bardzo blisko wyznaczonego sobie celu. Tym bardziej że w ostatecznej rozgrywce przyjdzie im się zmierzyć z chyba największa niespodzianką tej imprezy czyli Turcją. Wczorajsze widowisko stworzone przez właśnie Turczynki oraz Francuzki było jak do tej pory najlepszym koszykarskim spektaklem. Dramaturgii, zwrotów akcji, i wielkich emocji nie powstydziłyby się nawet największe mecze stworzone przez panów. Francja, obrońca tytułu, była zdecydowanym faworytem tego pojedynku. Turczynki jednak postawiły im bardzo duży opór na który miałem wrażenie trójkolorowe nie były gotowe. W decydujących chwilach meczu zupełnie się pogubiły i nie potrafiły skończyć kilku akcji, które mogły być dla nich zwycięskie. Zanim jednak nastąpiły ostatnie chwile trwał nie mniejszy koszykarski spektakl. Zobaczcie uważnie sami. Od samego początku. Ostatnie sekundy regulaminowego czasu gry były dość niespodziewane z kilku względów. Najpierw Turczynki w bardzo dziwny sposób wymusiły rzuty wolne na 7 sekund przed końcem, a następnie Turczynka dwóch tych rzutów nie trafiła. Swoją szansę miała więc Francja.
Dogrywka to już właściwie wojna nerwów. Wojna z której po raz drugi na tych mistrzostwach reprezentantki Francji schodzą jako pokonane. Jednak przegrana w meczu grupowym nie była na pewno tak bolesna jak ta wczorajsza. Turczynki zaś osiągnęły to o czym wiele innych reprezentacji tylko marzyło. Po takim sukcesie ich radość nie mogła być mała.
Co więc nas czeka teraz w finale? Według mnie mecz o trzecie miejsce będzie znacznie ciekawszy niż ten finałowy. Dlaczego? Ponieważ Turczynki osiągnęły już swój wielki sukces i nie sądzę, że będą w stanie drugi raz wznieść się na taki poziom mobilizacji jak wczoraj. Bo jeśli chodzi o aspekt czysto sportowy to Rosja jest znacznie wyżej niż Turcja i nie widzę w tym elemencie szans na wygraną zawodniczek znad Bosforu. A w finale pocieszenia spotkają się dwie drużyny o dość zbliżonym potencjale z których każda z nich będzie chciała wrócić do swego kraju z medalem. To zapowiada duże emocje i walkę do samego końca. sobota, 02 lipca 2011, torontos
Tagi:
Women Eurobasket 2011
|