Blog > Komentarze do wpisu

Poważne granie

Po dwóch fazach grupowych podczas EuroBasketu, przyszedł czas na  grę o wszystko czyli fazę pucharową. Już dziś wybiegną na parkiet w niesamowitej hali w Kownie pierwsze 4 zespoły, które rozpoczną ćwierćfinały. Wśród nich są murowani faworyci, którzy będą musieli potwierdzić na boisku swoją wyższość.


Sola każdej dużej imprezy sportowej, są prawdziwe niespodzianki lub wielkie sensacje w postaci niespodziewanego awansu lub sromotnej klęski faworyta. Przeważnie dzieje się to dopiero na etapie pucharowym, kiedy to o wszystkim decyduje jeden mecz, który nie zawsze musi wyjść tak jak się od niego oczekuje. W tym jednak roku było trochę inaczej.

Litwa - Macedonia

Jedną z par ćwierćfinałowych tegorocznego Eurobasketu tworzą zespoły, które przed tym turniejem były plasowane na kompletnie różnych pozycjach. Litwini czyli gospodarze nie wyobrażali sobie jakiegokolwiek innego wyniku jak chociażby awans do półfinałów. I jak do tej pory pomimo lepszych i gorszych momentów w swojej grze ten cel wydaje się, że są w stanie zrealizować. Muszą jednak pozbawić złudzeń zespół, który na Litwę jechał jako koszykarski Kopciuszek. Z biegiem kolejnych wygranych meczów jego rola się jednak kompletnie zmieniła. Niewiele ponad sekundy zabrakło Macedończykom aby przed fazą ćwierćfinałową zakończyć rywalizację na pierwszym miejscu w grupie z kompletem 5 wygranych. Już choćby to pokazuje jak trudnym rywalem może być zespół Macedonii dla gospodarzy. Gospodarzy, którzy przed własną publicznością niemal muszą wygrać, a ich rywale zaledwie mogą. Historia sportu zna już nie jeden taki przypadek kiedy to stres potrafił związać nogi i ręce nawet najlepszym zawodnikom czy też zespołom. Jak będzie tym razem? Moim typem pomimo wszystko i zresztą do końca już tej imprezy będą Litwini. Nie ma dla nich nic lepszego niż powalczyć o prymat w Europie na własnych boiskach.

Hiszpania - Słowenia

Zanim jednak Kaunas Arenę opanuje zielony szał Litwy to wcześniej na parkiet wybiegną Hiszpanie oraz Słoweńcy. W tym meczu faworyta wytypować nie trudno ponieważ z kim by Hiszpanie nie grali to zawsze będą stawiani w roli faworyta. I ciężko tu nawet szukać jakichś specjalnych porównań składów czy też możliwości obu ekip, bo te zawsze będą świadczyły o przewadze graczy z Półwyspu Iberyjskiego. Jedyną nadzieją Słoweńców mogą być ich szaleni kibice, których na pewno nie zabraknie w Kownie, ich znakomita postawa w tym dniu na którą ich na pewno stać oraz na słabszy dzień Hiszpanii, który także już w tej imprezie się zdarzył. Czy jednak jest to realne aby te wszystkie warunki zostały spełnione w jednym miejscu i tym samym czasie? Odpowiedzcie sobie sami.

Francja - Grecja

Czwartek będzie dniem w którym pomimo tego, że grające zespoły zajęły różne miejsca w swoich grupach, to o pokuszenie się wytypowania faworytów będzie bardzo trudno. Pojedynek Francji z Grecją będzie meczem chyba dwóch najbardziej chimerycznych zespołów w całej Europie. Ciężko mi sobie wyobrazić tak zbliżone pod tym względem dwie inne ekipy. Mottem obu tych ekip powinno być powiedzenie, że „nie ma takiego meczu jakiego nie moglibyśmy przegrać”. Udało się to udowodnić na dużych koszykarskich imprezach zarówno Francuzom jak i też Grekom nie raz i nie dwa. Kto tym razem pojedzie do domu z poczuciem kolejnej zmarnowanej szansy? Pomimo tego, że Francuzów na tych mistrzostwach widziałem mało, to jestem skłonny zaryzykować, że to co widziałem predysponuje ich do gry o coś więcej niż o miejsca 5-8. Grecy pomimo niezłego bilansu meczów, muszą otwarcie przyznać, że oprócz Rosji z którą dotkliwie przegrali, nie walczyli oni jak do tej pory z wielkimi zespołami. Tak więc czwartkowe zdarzenie z rzeczywistością może się okazać dla nich bardzo bolesne.

Rosja - Serbia

Na zakończenie tej fazy Rosjanie zmierzą się z Serbią czyli finalistą ubiegłego czempionatu na starym kontynencie. Gracze Sbornej mieli bardzo dużo szczęścia w meczu z Macedonią. Gdyby rzut rozpaczy Monya nie doszedł do celu to spotkaliby się oni z Litwinami, którzy podczas tej imprezy są zmotywowani jak mało kiedy. Czy to jednak oznacza, że Serbia będzie dużo łatwiejszym rywalem? Tylko teoretycznie. Ponieważ praktycznie to Serbowie bardzo długi czas prezentowali się lepiej niż Rosjanie i pierwszą porażkę zaliczyli dopiero w meczu turnieju jak na razie czyli pojedynku zakończonym dogrywką z Francją. Później ich pech polegał na tym, że trafili oni do trudniejszej grupy w której znacznie ciężej było o wygrane. Czy jednak nadmiar porażek nie złamał wiary w końcowy sukces tego zespołu? Mam nadzieję, że nie ponieważ w tym meczu liczę na niespodziankę i odprawienie do domu rozstawionych z numerem jeden Rosjan.

środa, 14 września 2011, torontos
Share |

Polecane wpisy

Komentarze
2014/04/15 15:02:32
Zakończenie tego turnieju bynajmniej nie było dla nas tak miłe, jak jego grupowy początek. Podbija to moją teorię o obniżeniu poziomu polskiej piłki halowej - zarówno siatki jak i ręcznej. Po prostu brakuje tego ułamka, by grać o finały, kiedys było inaczej. W sumie, w czasach gdy inne reprezentacje to gotowe spółki, stworzone do wygrywania, to nie ma co dziwić się, że jesteśmy z tyłu...