Blog > Komentarze do wpisu

Sensacyjna Macedonia

Koszykarski męski EuroBasket na przestrzeni swojej wieloletniej historii widział już wiele różnych sensacyjnych wydarzeń. Jednak czegoś takiego, co miało miejsce wczorajszego wieczora w Kownie chyba jeszcze nie. Tej nocy płakali dosłownie wszyscy. Jedni ze szczęścia, a inni z radości.


Przed ćwierćfinałowym spotkaniem Litwy czyli gospodarzy z największą niespodzianką tego turnieju czyli Macedonią nikt nie przewidywał większych emocji. Z jednej strony pewni siebie Litwini już widzieli siebie oczyma wyobraźni w kolejnej rundzie. Z drugiej zaś Macedończycy na pewno po cichu liczyli na kolejną niespodziankę ale było to raczej traktowane w sferze pobożnych życzeń, a niżeli realnych rozpatrywań. Ja sam jeszcze poprzednim tekście tak pisałem o tym meczu: „Litwini czyli gospodarze, nie wyobrażali sobie jakiegokolwiek innego wyniku jak chociażby awans do półfinałów. I jak do tej pory pomimo lepszych i gorszych momentów w swojej grze ten cel wydaje się, że są w stanie zrealizować. Muszą jednak pozbawić złudzeń zespół, który na Litwę jechał jako koszykarski Kopciuszek.”

Życie po raz kolejny postanowiło spłatać figla wszystkim zainteresowanym tym tematem. W wypełnionej po brzegi ponad 15-tysięcznej Kaunas Arenie, zbudowanej specjalnie na te mistrzostwa, wszyscy wierzyli w to, że zobaczą tu świętowanie Mistrzostwa Europy przez gospodarzy. Jednak żeby dostąpić do tego zaszczytu, najpierw trzeba wspiąć się na wyżyny swoich koszykarskich i nie tylko umiejętności i udowodnić ile jest się wart. Lub też mówiąc bardzo dosadniej trzeba zaprezentować swoje cojones. A to zrobili wczoraj przede wszystkim Macedończycy. Nie przerazili się ogłuszającego tłumu tylko wsłuchali się w także bardzo żywiołowy doping, swojej kolorowej ale mniej licznej grupie fanów, którzy znajdowali się niedaleko parkietu. Cała końcówka to jedna wielka wojna nerwów i przede wszystkim wielkie zagranie Vlado Ilievskiego.

Radość po zakończeniu tego meczu w szeregach reprezentacji żółto-czerwonego kraju była ogromna. Tuz po końcowym gwizdu rozpoczęło się świętowanie na głównym boisku wraz z kibicami na trybunach.

Później dalsza część przeniosła się do szatni zawodników.

A tymczasem na ulicach Macedońskich miast trwał prawdziwy karnawał i euforia wywołany tym triumfem.

Jak mówili telewizyjni komentatorzy, cisza jaka zapadła na hali po ostatnim gwizdku tego meczu wśród wielotysięcznego tłumu była niesamowita. Niesamowicie przerażająca i zarazem kontrastująca z radością jaka działa się tuż obok na ich oczach. Co musieli i zapewne dalej muszą czuć litewscy kibice tego prawie nikt nie jest w stanie zrozumieć. Tak jak dla Macedończyków 14 września 2011 roku będzie małym świętem narodowym, tak ta sama data dla Litwinów będzie datą żałobną. To właśnie tego dnia pogrzebali oni swoje marzenia o wielkim triumfie.

Przed obydwoma zespołami są jeszcze kolejne mecze. Macedonia zmierzy się z najtrudniejszym z możliwych rywali na tej imprezie czyli Hiszpanią, a Litwini do końca będą musieli walczyć o 5 miejsce dające awans na Igrzyska Olimpijskie za rok w Londynie. Tak więc przed obydwoma zespołami stoją jeszcze wielkie wyzwania.

czwartek, 15 września 2011, torontos
Share |

Polecane wpisy

Komentarze
zawil2707
2011/09/17 16:22:22
witam. ciekawy blogas, co powiesz na wymianę linków?

pozdrawiam i zapraszam do siebie - www.damianzawil.blox.pl
-
2014/08/21 18:03:57
Bardzo ciekawa historia, pamiętam to zaskoczenie. Wiem jednak, jak wiele taki sukces daje narodowi. Gdy setki tysięcy ludzi bawi się na ulicach, wszyscy wiwatują, ani jeden sklep meblowy nie jest zdemolowany - sama radość, po to powstał sport ;)