Kategorie: Wszystkie | Basket | Futbol | Inne | Live! | Multimedia | Torrenty | Zbiornik
RSS
wtorek, 30 sierpnia 2011

Jak co tydzień we wtorek staram się na łamach mojego bloga, streścić w paru zdaniach popartych linkami minione siedem dni. Nie inaczej będzie i dzisiaj ale w trochę innej niż dotychczas okrojonej formie. Dlaczego tak? Powód jest dość prozaiczny czyli męczący w dzisiejszych czasach nas wszystkich niedobór wolnego czasu.

Tak więc, żeby zbytnio nie przedłużać zapraszam do zapoznania się z tematami na które w minionym tygodniu przykuły z różnych względów moja uwagę. Tak w telegraficznym skrócie;

- PZP i jego „genialne pomysły” to prawdziwy temat rzeka. Czasem brak znajomości tematu i niemożliwość przewidywania pewnych rzeczy są przerażające w tym związku. Tym razem kolejnych z nich.

- Do Euro2012 pozostało niewiele. Nie widać tego jednak jeśli przeczyta się ten materiał.

- Jak zorganizować dobrą konferencję prasową pokazali ostatnio działacze Lechii Gdańsk

- Im bliżej rozpoczynającego się jutro Eurobaksetu na Litwie tym atmosfera w polskich mediach robi się coraz mniej ciekawa. Powstają różnego rodzaju teksty. Tak jak na przykład TEN czy TEN.

- Łukasz Cegliński, w moim mniemaniu czołowy polski dziennikarz koszykarski, także przelał „na papier swoje obiekcje w TYM oraz TYM tekście. Niestety ciężko się z nimi nie zgadzać.

- Wracając jeszcze do całej tej sytuacji „GortatGate” w tym roku, Adam Szczepański z Czwarta-Kwarta.com popełnił tekst broniący naszego sztandarowego zawodnika. Tekst z którym się po części zgadzam ale tylko po części. Niestety dowiedziałem się w ostatnim czasie kilku rzeczy, które nie pozwalają mi do końca rozgrzeszyć naszego centra.

- Epopeja pod tytułem „Który Śląsk Wrocław jest bardziej prawdziwy” trwa w najlepsze. Z całego tego sporu jak zwykle w takich przypadkach jest więcej strat niż pożytku.

- Serial na temat grania lub niegrania Asseco Prokomu Gdynia w pierwszej rundzie rozgrywek także niestety ma się dobrze.

- Temat Patryka Małeckiego i jego „kiełbasianej wypowiedzi” z medialnego punktu widzenia jest stary. Ja jednak w dalszym ciągu nie rozumiem jak profesjonalny piłkarz może być tak głupi. Bardzo fajny tekst pojawił się także na ten temat na Weszło.pl

- Na koniec kibicowska ciekawostka z Azji. Coś czego w Europie raczej się nie uświadczą, a przynajmniej nie na takim poziomie.

poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Ostatnie dziesięciolecie ubiegłego wieku to czas, kiedy mistrzostwo w lidze NBA zdobywały zaledwie 4 drużyny. Po razie uczyniły to Detroit Pistons oraz San Antonio Spurs, a dwukrotnie ten zaszczyt przypadł Houston Rockets. Niekwestionowanymi liderami byli oczywiście Chicago Bulls z 6 triumfami.

Tak się jednak złożyło, że te 6 sięgnięć po koronę mistrzowską podzieli na dwa etapy właśnie koszykarze Houston Rockets. W dużej mierze stało się to oczywiście za sprawą odejścia z NBA Michaela Jordana. Jednak to właśnie Houston Rockets najlepiej wykorzystali ten fakt pomimo tego, że tak naprawdę długimi momentami nic tego nie zapowiadało. Szczególnie w sezonie 1994/95, kiedy to do fazy playoffs przystępowali oni z zaledwie 6 miejsca. Jak jednak pokazali byli oni przede wszystkim zespołem, który jest w stanie przezwyciężyć wiele przeciwności.

Kiedy Michael Jordan wrócił do NBA w roku 1995 na końcówkę sezonu 1994/95 dużo osób oczekiwało tego, że Chicago Bulls niemal natychmiast przejmą stery całej ligi i wrócą na swoje mistrzowskie miejsce. Jak było, każdy dobrze wie. Potrzeba było czasu aby nowe Chicago zgrało się na nowo ze sobą i jeszcze wzmocnione przed sezonem 1995/96 ruszyło ku walce o kolejny three peat. Dlatego też pierwszy mecz pomiędzy Chicago a Houston w tych rozgrywkach miał wymiar niemal symboliczny. Zmierzyły się w nim zespół broniący korony, a także ten, który po tą koronę chciał znów sięgnąć. W obu ekipach nie brakowało gwiazd największego formatu z Michaelem Jordanem i Hakeemem Olajuwonem na czele. Już samo to zapowiadało dobre widowisko.



DOWNLOAD

niedziela, 28 sierpnia 2011

NBA niestety w dalszym ciągu nie dogadała się z jej największym i najbardziej cennym dobrem, jakim są niewątpliwie zawodnicy. Spór przeciąga się już kolejny tydzień i ewentualne szczęśliwe zakończenie nie jest widoczne nawet na horyzoncie. Tymczasem młodzi gracze nie próżnują.

W USA kandydatów do gry w najlepszej koszykarskiej lidze świata nie brakuje. Każdego roku trafiają do ligi utalentowani gracze, którzy zostają często w niej na długie lata. Kto być może w niedługim czasie zasili ponownie NBA, kiedy ta skończy spory o pieniądze? Zobaczcie sami



Tagi: NBA NCAA
21:50, torontos , Multimedia
Link Dodaj komentarz »
sobota, 27 sierpnia 2011

Ostatni wakacyjny weekend trwa sobie w najlepsze, a mi w tym czasie zebrało się na wspomnienia. Koszykarskie rzecz jasna. Zmuszony dziś do przejrzenia swoich meczów trafiłem na jeden, który jest niewątpliwie ważniejszy od pozostałych. Powodem dlaczego tak się dzieje jest fakt, że jest to jeden z tych meczów, które znam niemal na pamięć.

Kiedy w latach 90-tych zaczynałem na dobre interesować się koszykówką nie sądziłem, że jakieś pojedyncze spotkanie tak bardzo utkwi mi w pamięci. A jednak. Dlaczego tak się stało? Może dlatego, że był to jeden z pierwszych meczów jakie samodzielnie uwieczniłem na kasecie VHS? Być może też dlatego, że nie mając wtedy dostępu do większej ilości spotkań widziałem to starcie, nie przesadzając, ponad 100 razy. Do dziś pamiętam, że gdy miałem kłopoty z zaśnięciem to włączałem sobie ten mecz i przy dźwięku komentarza pana Szaranowicza oddalałem się w krainę snów. I nie było to spowodowane bynajmniej tym, że był to komentarz nudny. Powiedziałbym, że ja go odbierałem zupełnie odwrotnie. Dochodziło nawet do tego, że wiele zwrotów z tego meczu do dziś mogę spokojnie sobie przypomnieć i powtórzyć, ponieważ znam je na pamięć.

A co to był za mecz, który obejrzałem tak wiele razy? Było to starcie zespołów z Detroit i Phoenix. Obie z tych ekip w swoich składach w tamtym czasie posiadały prawdziwe gwiazdy. Jednak patrząc całościowo na oba zespoły nie były one w stanie wskoczyć na stałe do ścisłej ligowej czołówki, która walczyła o najwyższe laury. Pomimo tego, mecz rozgrywany w Palace Auburn Hills w Detroit, dostarczył zebranym fanom sporo emocji. Zapewnili je między innymi tacy gracze jak Charles Barkley, Michael Finley, Kevin Johnson, Grant Hill, Joe Dumars czy też Allan Houston. Całkiem spora dawka talentu jak na jedno spotkanie, prawda? Nie zdradzając przebiegu meczu dla osób, które go jeszcze nie widziały, napiszę tylko, że warto zostać przy nim do końca. Tym bardziej, że nie jest to całe spotkanie, a ponad 50-minutowy skrót z niego okraszony polskim komentarzem z TVP2.



DOWNLOAD

piątek, 26 sierpnia 2011

Wczorajsze wielkie zwycięstwo Legii Warszawa nie mogło przejść obojętnie w świecie mediów. Zaraz po zakończeniu spotkania większość portali internetowych zaczęło trąbić o wielkim sukcesie Warszawian. Podobnie stacje radiowe i różnej maści telewizje. Najwolniejszym trybem przekazania informacji były zaś gazety.

Jak się nie trudno domyślić ton komentarzy i relacji z tego meczu był zupełnie różny w obu krajach. W Rosji przeważa ton zdecydowanie żałobny, połączony gdzieniegdzie z żądaniami głowy trenera Spartaka Moskwa. Wytykane są błędy jakie popełnił w tym dwumeczu Walerij Karpin oraz wszyscy jego podopieczni. Jeden z tamtejszych tytułów użył nawet stwierdzenia, że „Legia nie wpuściła Spartaka do Unii Europejskiej”.

Jak się nietrudno domyślić cała ogólnopolska prasa i tytuły są w zdecydowanie innej tonacji.

"Gazeta Wyborcza" - "Legia zdobyła Moskwę "
„To wielki triumf Skorży. 39-letni trener ma w CV porażkę z estońską Levadią w eliminacjach Ligi Mistrzów, która skończyła jego przygodę w Wiśle. Wyeliminowaniem Spartaka on i jego podwładni odkupili winy z tragicznego poprzedniego sezonu. Po raz pierwszy od niepamiętnych czasów pozycja trenera Legii jest niezagrożona."

"Przegląd Sportowy" - "Szacunek"

„Osłabiona brakiem trzech podstawowych graczy, drużyna, wydarła awans butnym Rosjanom, których kibice cały mecz obrażali Polaków. Dla nich to katastrofa, dla nas wielki sukces. Czas na kolejne."

"Rzeczpospolita" - "Moskwa zdobyta "

„Już dawno polska drużyna nie wyeliminowała wyżej notowanego przeciwnika na jego boisku i po tak dobrej grze. W Moskwie polscy piłkarze nie wygrali nigdy, a ostatni głośny sukces odniósł tam 31 lat temu Władysław Kozakiewicz. Przyjemnie zwyciężać na stadionie, przed którym na warcie stoi kilkumetrowej wielkości Włodzimierz Lenin."

"Polska" - "Cud w Moskwie, Legia awansuje!"

„Cud w Moskwie - bo trudno to inaczej określić. Zespół, który nie potrafił pokonać w niedzielę u siebie Śląska Wrocław, pokonał w czwartek na wyjeździe Spartaka Moskwa, uczestnika ostatniej Ligi Mistrzów i ćwierćfinalistę Ligi Europejskiej. Do tego w pełni zasłużenie, zespół wygwizdany kilka dni temu przez swoich kibiców nagle pokazał nam futbol z zupełnie innej bajki."

"Super Express" - "Ten Gol dał nam awans"

„Po pełnym dramaturgii horrorze "wojskowi" wygrali 3:2 i to, co wydawało się niemożliwe, stało się faktem! - To najszczęśliwszy dzień w mojej trenerskiej karierze - piał z zachwytu Maciej Skorża."

"Fakt" - "Janusz Gooool!"

„Chociaż po pół godzinie gry wydawało się, że legioniści wrócą do kraju z podkulonymi ogonami, kolejne ciosy na Łużnikach zadawali już tylko piłkarze Macieja Skorży.(...)Dla Macieja Skorży wygrana w Moskwie oznacza przynajmniej rok spokojnej pracy. Człowiek, który jeszcze kilka miesięcy temu był jedną nogą na bezrobociu, wczoraj triumfował."

Muszę przyznać, że całkiem przyjemnie się to czyta. I mam też nadzieję, że nie jest to ostatnia tego roku fala entuzjazmu jaka przelewa się przez polskie media w związku z występami polskich zespołów w europejskich pucharach.

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 94