| < Sierpień 2009 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            




Kategorie: Wszystkie | Basket | Futbol | Inne | Live! | Multimedia | Torrenty | Zbiornik
RSS
poniedziałek, 31 sierpnia 2009

W ostatnim czasie synonimem koszykówki w naszym kraju stał się Eurobasket. Jeśli się mówi o koszykówce, czy to w mediach czy to w zwykłych prywatnych rozmowach różnych ludzi,  to praktycznie zawsze w kontekście tej imprezy która już za tydzień rozpocznie się w naszym kraju. I w sumie dobrze, bo jeszcze nie tak dawno temu istniały poważne obawy że ta impreza może przejść przez nasz kraj zupełnie niezauważona. To już jednak raczej nam nie grozi. Jednakże w cieniu właśnie mistrzostw PZKosz podjął bardzo ciekawą inicjatywę, o której myślę warto wspomnieć, tym bardziej że dla tej instytucji dość rzadko się to zdarza ;)

Puchar Polski w męskiej koszykówce w Polsce od ładnych już paru lat bardzo stracił na swej renomie i prestiżu. Głównie ze względu na fakt formuły jaka obowiązywała w ramach tych rozgrywek, gdzie występowały zaledwie kluby z samej ekstraklasy i to też nie wszystkie. To sprawiało że tym pucharem interesowali się jedynie kibice drużyn tam występujących i nikt poza tym. W tym roku ma się to zmienić, diametralnie. Powrót do starej i niewątpliwej sprawdzonej formuły, w której głównym założeniem jest fakt ż wezmą w tych rozgrywkach wszystkie zespoły z trzech lig w Polsce, sprawia że automatycznie popularność rozgrywek rośnie w stopniu znaczącym. Jeśli do tego dodamy zapis że w pierwszych rundach zespół teoretycznie słabszy, z niższej ligi, jest gospodarzem meczu to PZKosz takim zapisem załatwił sobie promocję koszykówki w wielu mniejszych miastach. Oczywiście można się domyśleć że nie w każdym klubie przyjęto pomysł reaktywacji tych rozgrywek, w takiej formie, z wielkim entuzjazmem. Powód jak zawsze ten sam, pieniądze, a właściwie koszty. Nasuwa się od razu pytanie czy przypadkiem niektóre zespoły nie będą sobie odpuszczać meczów, tak żeby jak najszybciej zakończyć te rozgrywki w swoim wykonaniu, i nie nadwyrężać już i tak często napiętego do granic możliwości budżetu, ku szczęśliwości swojego prezesa.

To wszystko wyjdzie tak naprawdę w czasie. Poza tym wydaje się że bardziej realnym scenariuszem jest fakt, że wiele zawodników z niższych lig będzie się bardziej mobilizować na takie mecze z silniejszymi rywalami, po to aby się pokazać się szerszej publiczności. Tu automatycznie pojawia się temat mediów, a właściwie telewizji która mogła by pokazać te rozgrywki. Jednak jak wiadomo na chwilę obecną jest to raczej temat z cyklu „niewykonalne”, patrząc szczególnie na to że nawet PLK ma kłopoty w tym temacie, to tym bardziej Puchar Polski nie będzie w pierwszym momencie towarem rozchwytywanym. Może po Eurobaskecie się coś zmieni w tym temacie i będziemy mieli kolejny boom na koszykówkę, tak jak to było po takiej samej imprezie w 1997 roku, co pociągnie za sobą jakieś wiążące decyzje. Oby tylko PZKosz po roku istnienia pucharu nie stwierdził że „to nie ma sensu” i nie wrócił do „starej sprawdzonej formuły ekstraklasowej” co będzie kolejnym już strzałem w stopę tej organizacji. Na każdy sukces potrzeba czasu…

10:45, torontos , Basket
Link Dodaj komentarz »
środa, 26 sierpnia 2009

Eurobasket jest już tuż, tuż. Już tylko niecałe dwa tygodnie dzielą nas od drugiej największej sportowej imprezy w Europie, zaraz po mistrzostwach w piłkę nożną. Ostatnie dni są praktycznie ostatnimi chwilami, kiedy nie tylko nasza reprezentacja ale i przede wszystkim organizatorzy muszą dopiąć wszystko na ostatni guzik, tak aby nie było wstydu przed całą „koszykarską Europą” której oczy będą w tym czasie skierowane właśnie na nasz kraj. Oprócz wielu detali niewidocznych dla większości kibiców, organizatorzy muszą też zadbać o rzeczy najważniejsze jakimi niewątpliwie są hale w których będą rozgrywane mecze.

W ostatnich dniach do użytku, po generalnym remoncie wewnątrz, została oddana chyba najsłynniejsza hala w Polsce czyli katowicki Spodek. To właśnie w tym miejscu na przestrzeni lat odbywały się największe i najsłynniejsze imprezy zarówno sportowe jak i kulturalne. To właśnie tą halę większość polaków darzy dużym sentymentem. Ja sam od kilku ładnych lat jestem praktycznie co roku czy to na Lidze Światowej siatkarzy, czy to na innych imprezach tam organizowanych. Dzięki temu miałem okazję kilkukrotnie przekonać się jak bardzo ten obiekt potrzebował remontu. Każdy kto był tam jeszcze 2-3 lata temu, bardzo dobrze może powiedzieć jak bardzo doskwierał rzeczy wydawało by się tak prozaicznej i wręcz podstawowej w dzisiejszych czasach jak klimatyzacja. Na Lidze Światowej widziałem kilka zasłabnięć z tego powodu, a sam momentami miałem wrażenie że jestem praktycznie tak samo spocony jak zawodnicy występujący na parkiecie. Jednak takie wspomnienia to już przeszłość. Spodek po renowacji na zdjęciach prezentuje się bardzo okazale:

Zarówno ja, jak i pewnie duża rzesza kibiców w Polsce, chciałaby aby w tej hali na tych mistrzostwach zagrała również nasza reprezentacja. To byłoby coś, usłyszeć kilkanaście tysięcy gardeł śpiewających nasz hymn narodowy na meczu koszykówki… To byłaby świetna nagroda dla wszystkich tych którzy przez ostatnie lata byli przy koszykówce w naszym kraju, kiedy praktycznie każdy, jeden po drugim, się od niej tylko odwracał.

Póki co nasi koszykarze rozgrywają kolejne już spotkania sparingowe, które mają pomóc zbudować zespół na miarę naszych oczekiwań. Na dwa ostatnie mecze w Hiszpanii do składu wrócił Marcin Gortat i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki nasi koszykarze pokonali Izrael 82-67, z którym nie tak dawno bez pomocy naszego jedynaka w NBA sromotnie przegrali. Z relacji prasowych z tego meczu wynika że nasz zespół(nie tylko Marcin Gortat!) zagrał kawał dobrego basketu dającego nam nadzieję na dobry wynik w imprezie docelowej. W czwartek czeka nas najtrudniejszy ze wszystkich sparingów czyli mecz z Hiszpanią, mistrzami świata  wicemistrzami olimpijskimi, która wystąpi w składzie naszpikowana gwiazdami wielkiego formatu. Niby to tylko sparing, ale może on dać choć kilka odpowiedzi na ciągle nurtujące nas wszystkich pytania.

Brawa należą się też dla TVP, która przez ostatnie lata robiła wszystko aby tylko zniechęcić ludzi do koszykówki. Teraz kiedy zbliża się tak duża, impreza stara się nadrobić to chyba z nawiązką. Plus dla nich. Tak więc relacja ze sparingu z Hiszpanami w czwartek, o 20:30, na antenie TVP Sport.

00:35, torontos , Inne
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 24 sierpnia 2009

Takie rzeczy to „prawie” tylko w Polsce. Tylko w naszym kraju drużyna która od początku sezonu praktycznie wygrywa mecz za meczem, może być na dnie tabeli. Właśnie takiego paradoksu doświadcza w tym sezonie drużyna Jagiellonii Białystok, która w czterech pierwszych kolejkach zanotowała na swoim koncie aż 3 zwycięstwa i tylko jeden remis. Dzięki temu udało się już wydostać ze strefy spadkowej i z nadzieją patrzeć w przyszłość.

Kiedy władze polskiej piłki nie tak dawno temu decydowały najpierw o nałożeniu kary(słusznej lub nie, co człowiek to opinia) na Jagę w postaci degradacji do niższej ligi, a następnie zmniejszeniu jej do grzywny w wysokości 300 tysięcy złotych i oraz dziesięcioma ujemnymi punktami, wtedy wydawało się że jest to cios z którego białostocki klub może się nie podnieść. A jednak. Od początku rozgrywek Jagiellonia gra ciekawą, konsekwentną i co najważniejsze skuteczną piłkę. Szczególnie ta ostatnia z cech jest ważna bo w poprzednich sezonach to właśnie tego bardzo często brakowało. W sobotnim meczu ze Śląskiem Wrocław wyrachowanie Jagi było na najwyższym poziomie. To Śląsk długimi momentami przeważał na boisku, starał się skonstruować akcje dające mu efekt bramkowy, a nawet miał ewidentny rzut karny którego sędzia nie zdołał zauważyć. Jaga natomiast grała zrywami, ale zrywami na tyle skutecznymi że 3 punkty zostały na miejscu. Paradoksalnie jednak, swój najlepszy mecz piłkarze z Białegostoku rozegrali w Bełchatowie, skąd przywieźli „tylko” remis. Mecz był o tyle dziwny że jakikolwiek wynik by w tym spotkaniu nie padł, każdy z nich byłby sprawiedliwy. W pierwszej połowie to Jaga przeważała, była szybsza o co najmniej jedno tempo od swoich rywali i konstruowała akcję za akcją, gdzie tylko Bruno wykorzystał jedną z nich. W drugiej połowie i jedni i drudzy mieli swoje sytuacje które POWINNY zakończyć się bramkami a jednak podział punktów stał się faktem. Licznik nie wygranych spotkań na wyjeździe przez Jagę, dobił do liczby 27(!) meczów.

W najbliższej kolejce nasz zespół jedzie do Sosnowca gdzie zmierzy się z Wisłą Kraków. Czy Jaga ma szansę podtrzymać dobra passę i przywieźć stamtąd choćby punkt? Ciężko powiedzieć. Przede wszystkim dlatego że jak do tej pory rywalami Jagiellonii były zespoły z nie najwyższej ligowej półki. Choć patrząc na wyniki jakie padają w tym sezonie i na tabelę, w której na różnych miejscach plasują się zespoły których przed sezonem nikt by się tam nie spodziewał, ciężko to określić. Poza tym wydaje się że do Frankowskiego i Grosickiego, którzy od tamtego sezonu w wielu meczach we dwójkę praktycznie ciągną zespół, dołączają formą powoli inni zawodnicy na których uwagę musi zwrócić Wisła. Dla takiego Bruno czy nawet Marco Reicha, który ma przeszłość Bundesligową, będzie to pierwszy poważny sprawdzian w tym sezonie i odpowiedź na pytanie na co stać cały zespół. Wisła pomimo że ma jak do tej pory komplet punktów, w miniony weekend wygrała szczęśliwie w Gdynia po jednej z najładniejszych samobójczych bramek jakie ostatnio widziałem(do zobaczenia TUTAJ) Tak więc pozornie z Wisłą która tez jakoby gra na wyjeździe można powalczyć.

Na ile to tylko pozory a na ile prawda, okaże się już w sobotę, w meczu na szczycie ekstraklasy pomiędzy pierwszą a czternastą drużyną w ligowej tabeli. Takie rzeczy to tylko w Polsce ;)

19:25, torontos , Futbol
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 20 sierpnia 2009

19.19 i wszystko jasne. Od dzisiejszego wieczora dziewiętnaście sekund i dziewiętnaście setnych jest nowym rekordem świata w biegu na 200 metrów. Poprzedni rekord został poprawiony aż o 11 setnych co na tak krótkim dystansie jest wyczynem niewyobrażalnym.

Zanim jednak do tego doszło Usain Bolt pajacował, wygłupiał się i wydawał się jakby za chwilę nie czekała na niego żadna ważna chwila. Przez moment nawet przemknęła mi w głowie myśl że jeśli nie wygra swojego biegu to będzie ogromna sensacja, a te wygłupy na długo zapadną w pamięci wielu ludzi. Jednak jak się okazało, po prostu  „ten typ tak ma”, w końcu to Jamajczyk :)  Niesamowita jest też przewaga jaką wypracował nad rywalami na tak krótkim dystansie. Człowiek nie z tej ziemi.

A teraz wracam do meczu Lecha który walczy o fazę grupową Ligi Europejskiej. Niech Polacy też mają tego wieczora trochę powodów do radości ;)

 

Aktualizacja 22:57 :)

Wykrakałem. Mamy trochę radości tego wieczora. Pomimo że nic na to nie wskazywało przez bardzo długi czas, Lech Poznań męczył się niezmiernie ze świetnie wyszkolonymi, ale grającymi trochę bez ładu pilkarzami z Brugge. Tak jak i rok temu, gracze poznańskiej "lokomotywy" trzymali w napięciu kibiców w Poznaniu/Wronkach do samego końca. Na szczęście tak jak i rok temu wielokrotnie miało to miejsce, tak i tym razem był happy end. Szczęśliwcem który zdobył decydująca bramkę był Sławomir Peszko który chciał bardziej dośrodkowywać niż strzelać, ale kto o tym za jakiś czas będzie pamiętał ;)  Wynik 1-0 jest bardzo mylący, ale ile już w historii było takich "mylących" wyników? Zaliczka przed rewanżem w Belgii jest i to się liczy. Tak więc i Jamajczycy i Polacy mają swoje chwile szczęścia tego wieczora ;)

21:08, torontos , Live!
Link Komentarze (3) »
wtorek, 18 sierpnia 2009

W ostatnich dniach większość zespołów narodowych które zagoszczą w naszym kraju na Mistrzostwa Europy koszykarzy rozgrywają różnego rodzaju sparingi lub też gry kontrolne. Z założenia takie mecze mają być przygotowaniem do imprezy głównej, sprawdzenia różnych wariantów gry oraz zbadanie formy swoich podopiecznych przez trenerów. Wyniki takich meczów przeważnie schodzą na dalszy plan. Jednak śledząc ostatnie wydarzenia można odnieść zupełnie inne wrażenie.

Najpierw ostro było w meczu Włochów z Kanadyjczykami, gdzie Ci pierwsi szlifowali formę na mistrzostwa, na które ostatecznie nie przyjadą po przegraniu turnieju barażowego o ostatnie wolne miejsce. Szlifowali ostro.

A w miniony weekend nasi wschodni sąsiedzi Litwini grali dwa sparingi z Łotyszami, z którymi odnoszę subtelne wrażenie że „nie bardzo się kochają” :)  Z dziennikarskiego obowiązku napiszę tylko że pierwszy mecz rozgrywany na Litwie wygrali po dogrywce gospodarze 77-75, a w rewanżu Łotysze na własnym parkiecie udowodnili swoją wyższość 81-79, wyrywając zwycięstwo w ostatnich chwilach meczu.

Jeśli tak wyglądają sparingi, to jak będą wyglądać mecze o stawkę?

18:13, torontos , Basket
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3