Ostatnie wpisy
Zakładki:
Inne
Koszykarskie
Piłkarskie
Tam gdzie piszę
Zdjęcia
Tagi
|
Wpisy z tagiem: FIBA Europe
poniedziałek, 05 września 2011
Czasami jest tak, że kompletnie nie mam pomysłu jaki mecz wam zaprezentować i udostępnić w kolejnej notce z torrentem. Bywa też jednak i tak, że rozwiązanie tego problemu przychodzi po prostu samo. Czasem też samo życie mi podpowiada co może wam się spodobać. Zobaczymy jak będzie dziś. Jako, że od kilku dni większość ludzi interesujących się generalnie basketem skupia swoją uwagę na litewskim EuroBaskecie, to wybór meczu był z mojej strony trochę zawężony. Poza tym NBA sama solidnie sobie pracuje na to aby się nią w tej chwili nie zajmować, bo jej największe dobro i tak w tej chwili gra za naszą wschodnia granicą. A więc jeśli europejska, często niedoceniana, koszykówka to na pewno jakiś mecz o stawkę. A z drugiej strony dlaczego by się ograniczać i tylko jeden mecz, a nie więcej? I tak oto tym tropem doszedłem do wniosku, że zanim koszykarze na litewskich parkietach rozstrzygną między sobą kto jest najlepszy, to warto by przypomnieć sobie jak to wyglądało w poprzednich latach. Dlatego też zapraszam dziś do ściągnięcia i obejrzenia aż 6 ostatnich finałów Mistrzostw Europy! Wśród tych spotkań niemal wszystkie są godne uwagi i obejrzenia. W wielu z nich występują gracze, którzy kiedyś cieszyli kibiców swoją grą zarówno na starym kontynencie jak i w NBA, a dziś już czynnie nie uprawiają tego sportu. Co ciekawe w aż 4 z 6 finałowych meczów grają koszykarze Hiszpanii. Jak widać szkolenie młodzieży i rozsądne zarządzanie ligą w latach 90-tych potrafiło przynieść kapitalne skutki dla tego kraju. Efekty tej pracy Hiszpanie zbierają do dziś kiedy są niemal murowanym kandydatem do kolejnego triumfu. My zaś póki co musimy się cieszyć z pojedynczych wygranych spotkań takich jak te wczorajsze z Turcją i liczyć, że kiedyś będzie nam dane widzieć nasz zespół w takim finale. Tymczasem jednak zapraszam do zapoznania się z historią koszykówki, która wcale nie jest dużo gorsza niż ta zza oceanu.
czwartek, 23 czerwca 2011
Po dniu przerwy w żeńskim Eurobaskecie w środę zostały rozegrane kolejne 3 mecze. Teraz przyszedł już czas na drugą fazę grupową złożoną z 6 ekip, które uzyskały awans . Wśród nich była także Polska ale tak jak myślałem nie było żadnego zaskoczenia jeśli chodzi o kwestię sportową. Było za to coś innego. W dzień przed meczem odbyła się półoficjalna konferencja na której była mowa zarówno o rzeczach nie do końca związanych z obecną sytuacją w kadrze. Jeśli ktoś słuchał mojego nagrania z tego spotkania to mógł doskonale usłyszeć że był tam jednak w naturalny sposób poruszony temat nadchodzącego meczu z Łotyszkami. Już wtedy Pan Maciejewski pokrętnie i w dość zawoalowany sposób powoli zaczął usprawiedliwiać zarówno siebie jak i kadrę po ewentualnej porażce. Miałem okazję nawet później przeprowadzić pewną rozmowę na ten temat z jednym z moich współpracowników, z pochodzenia Serbem, któremu to się bardzo nie podobało. Ja starałem się to jakoś jeszcze łagodzić i starać się wytłumaczyć, że „to nie tak”. Jak się dziś przekonałem to była tylko przystawka do dania głównego przyrządzonego po meczu z Łotwą przez pana Maciejewskiego. Spotkanie na parkiecie wyglądało dość podobnie do wszystkich pozostałych rozegranych przez naszą reprezentację. Czyli mówiąc krótko były mnóstwo przestojów w grze, duża nerwowość w poczynaniach poszczególnych zawodniczek, według mnie średnia obrona i dramatycznie wręcz mała niespełna 30-procentowa skuteczność rzutów z gry. Jednym słowem ciężko byłoby znaleźć jakieś pozytywy w postawie naszych zawodniczek. Paradoksalnie jednak ten mecz był do wygrania bo Łotyszki tego dnia nie prezentowały się wcale dużo lepiej. Jedynie seria punktowa w ostatniej kwarcie pozwoliła im odskoczyć na bezpieczny dystans i kontrolować przebieg spotkania. Moja konsternacja przyszła jednak bardzo szybko. W momencie gdy spisywałem wypowiedź jednej z koszykarek w której wspomina ona z całą stanowczością, że polski zespół dobrze bronił. OK, może to ja się nie znam.
Przyszła jednak konferencja prasowa i wypowiedzi trenera, który z jednej strony mówi, że to zawodniczki nie wypełniały poleceń na parkiecie, a z drugiej zaś że na ten mecz nie było odpowiedniej taktyki. Nie wiem jak inni ale ja zgłupiałem po usłyszeniu czegoś takiego. Dlatego też moje podstawowe dwa pytania po czymś takim brzmią: Co robił zespół przez cały okres przygotowawczy, że zawodniczki nie potrafią zapamiętać podobno podstawowych założeń i schematów na parkiecie? Oraz po co była szopka podczas wtorkowego treningu z usuwaniem łotewskiego kamerzysty z FIBA.TV skoro i tak sądząc po pomeczowych słowach szkoleniowca nic by on tam nie zarejestrował w takim razie? Aha selekcjoner uważał, że w meczu z Łotyszkami polski zespół zagrał bardzo dobrze szybkim atakiem. Dla informacji wszystkich podam tylko, że ten wskaźnik gry jeśli tylko dobrze pamiętam oscylował w okolicach wyniku 6 lub 9 do 24 na korzyść Łotwy. Nie mam więcej pytań. Jak stara się jeszcze informować oficjalna strona Eurobasketu polskie koszykarki nie straciły jeszcze definitywnie czysto matematycznych szans na awans do kolejnej rundy. Po tym co jednak zobaczyłem i usłyszałem do tej pory nie mam już żadnych złudzeń, że tego awansu nie będzie. Prawda jest taka, że ciężko będzie znaleźć dwa gorsze zespoły niż Polska w tej stawce drużyn jakie teraz zostały. W ostatnim zaś meczu środowego wieczora po raz kolejny na tej imprezie przekonałem się jak bardzo nieobliczalna jest koszykówka żeńska nawet na najwyższym szczeblu rozgrywek. W wyrównanym przez 30 minut meczu Hiszpania grała z Francją. Co więcej to nie tylko grała ale i wygrywała po trzech kwartach. Ostatnia odsłona to już jednak prawdziwa demolka Hiszpanek przez Francuzki, które tą odsłonę gry wygrały aż 33:7. Wynik rzadko spotykany na tym poziomie rozgrywek, nawet w damskim wydaniu jak to stwierdziła osoba, która ma do czynienia z damskim basketem na co dzień. Francuzki w tej kwarcie grały jak natchnione i trafiały niemal wszystko. Nic dziwnego, że w pewnej chwili Hiszpanki się autentycznie poddały. Każdy by się raczej poddał.
U Francuzek można było też zauważyć inną nie wiem czy do końca pozytywną cechę, a mianowicie chęć zwycięstwa za wszelką cenę. W normalnej sytuacji za taką postawę trzeba zawodników bądź całe zespoły chwalić i popierać. Dziś jednak według mnie Francuzki przekroczyły tą subtelną ale jednak ważną granicę. Granicę fair play i zwykłego sportowego szacunku. Dwukrotnie w tym meczu nie zareagowały w prawidłowy sposób w sytuacjach kiedy jedna z rywalek z Hiszpanii potrzebowała pomocy medycznej. W pierwszej zaś nawet nie przeszło im przez myśl, żeby oddać piłkę chwilę po tym jak Hiszpanki same ją wyrzuciły w aut po to tylko żeby przerwać grę. Tak się nie robi i niech nie będą one zdziwione jeśli inny zespół w podobnej sytuacji zachowa się tak samo. | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||