Wpisy z tagiem: Blake Griffin

sobota, 16 lipca 2011

Lokaut to złowieszcze słowo klucz, które już od jakiegoś czasu jest powtarzane w kontekście Ligi NBA. Od czasu ogłoszenia oficjalnego impasu w rozmowach pomiędzy zarządem ligi, a zawodnikami sami gracze mają kompletny zakaz trenowania w swoich klubach. Dlatego też wielu z nich znajduje sobie inne zajęcia dla zabicia czasu.

Rodzaje tych zajęć są praktycznie dwa - czysto sportowy oraz „zupełnie inny”. Ten pierwszy jest oczywiście propagowany przez tych największych i najbardziej doświadczonych jak na przykład Kobe Bryant. On nawet w swoje wakacje poświęca się dla koszykówki i dla własnej frajdy. W imię tego wystąpił w meczu towarzyskim podczas jego tourne po Manili

W ślady starszego kolegi poszedł też John Wall, który w swoim wolnym czasie gra w amatorskich rozgrywkach. Gra, a właściwie bawi się swoimi przeciwnikami. Oby mu tak zostało w NBA.

Jednak nie wszyscy po ciężkim sezonie spędzają swój czas tak intensywnie. Jednak elementy rywalizacji w życiu Blake’a Griffin’a i Kevina Love muszą istnieć cały czas. Emocje przy ich rozgrywkach są prawie tak samo duże jak w finałach NBA.

Jeśli władze ligi i stowarzyszenie zawodników nie dogada się w miarę szybko, a nowy sezon nie ruszy zgodnie z planem to ci dwaj wyżej wymienieni panowie o brak pracy nie muszą się bać. I nie mówię tu o przeprowadzce za ocean i zagraniu w jakiejś europejskiej lidze. Mam tu bardziej na myśli pracę tam u nich na miejscu w USA.

Pomimo wszystko jednak najlepszym rozwiązaniem byłoby jakby sezon w NBA ruszył zgodnie z planem bez żadnych większych przestojów.

sobota, 11 czerwca 2011

Już tylko jeden lub też maksymalnie dwa mecze pozostały do zakończenia sezonu w NBA. Minione rozgrywki obfitowały w wiele różnych efektownych zagrań i akcji. Jednak jak co roku najwięcej entuzjazmu wywoływały potężne wsady.

W ostatnich dniach pojawił się w internecie film, który zebrał w jedno miejsce 50 najefektowniejszych z nich. Przynajmniej w teorii ponieważ ja uważam, że brakuje w tej kompilacji jeszcze kilku, które na to na pewno zasłużyły. Pierwszymi z brzegu są wsady niekwestionowanego lidera pod tym względem w NBA czyli Blake’a Griffin’a. Jednak i tak pomimo to warto sobie przypomnieć jak bardzo efektowny był miniony sezon.

środa, 20 kwietnia 2011

Koniec sezonu zasadniczego i początek rozgrywek playoff w NBA to czas wszelkiego rodzaju podsumowań, zestawień czy też rozdawania indywidualnych nagród. O ile właśnie nagrody indywidualne nie trafiają w przypadkowe ręce, tak czasami dzieje się tak, że w różnych zestawieniach TOP10 zdarzają się akcje z którymi można polemizować na temat słuszności ich wyboru. Czy podobnie jest i w tym roku?

Zacznijmy więc od całościowego zestawienia akcji z sezonu 2010/2011:

Bardzo dobry pomysł z tym pierwszym miejscem. Gdyby być uczciwym to praktycznie całą pierwsza 10 trzeba by zarezerwować chyba dla Blake’a Griffina. No może jedno miejsce by się znalazło dla buzer beatera Evansa. Jednak dla spragnionych akcji gwiazdy Clippers przygotowano coś jeszcze.

Wybór powyższej 10 był trudny bo wybierano dokładnie z minimum 214 akcji

Oglądając takie zestawienie każde inne wygląda bardzo blado. Toronto Raptors również.

poniedziałek, 21 lutego 2011

All-Star Weekend dobiegł końca. Zakończył go minionej nocy tradycyjny, 60-ty już All-Star Game. W moim odczuciu dość niespodziewanie wygrał zespół Zachodu, który odprawił rywali ze Wschodu 148:143. Jako że spotkanie odbywało się w Los Angeles rolę lidera-gospodarza przyjął rzecz jasna Kobe Bryant. Nie był on jednak zbyt gościnny i sam zagarnął tytuł MVP tego meczu, który jest już czwartym w jego bogatej kolekcji.

Więcej o samym meczu i postawie poszczególnych graczach możecie przeczytać na łamach Czwartej Kwarty, a ja jednak chciałbym jeszcze wrócić na chwilę do sobotnich wydarzeń. Nie milkną ciągle echa po zwycięstwie Blake’a Griffin’a w tegorocznym Slam Dunk Contest. Przeglądając internet można trafić na całą masę opinii mówiących o tym, że gracz ten nie do końca zasłużył na wygraną. Zdania te wypowiadają zarówno kibice jak i tez osoby bliżej związane z NBA czyli tak zwani eksperci.

Ja jednak w tym momencie chciałbym postawić inne pytanie związane z tym zagadnieniem. Czy Blake Griffin mógł przegrać tegoroczny konkurs? Po tym jak od bardzo długiego czasu, zarówno sam podnosił sobie coraz wyżej poprzeczkę, jak i też ludzie zaczęli „nadmuchiwać balon”, wydarzenie pod tytułem „Griffin przegrywa SDC” było praktycznie nierealne. Od samego początku wiadomym był fakt, że jeśli wynik pomiędzy Griffinem a kimś drugim będzie na styku to nie ma innej możliwości aby wygrał gracz Clippers. Jednym słowem praktycznie wszyscy wpadli w pułapkę oczekiwań jaką sami sobie od dłuższego czasu zastawiali.

Poza tym było znacznie więcej niezasłużonych lub też po prostu słabych zwycięzców Slam Dunk Contest i jestem to w stanie najzwyczajniej w świecie udowodnić. W jaki sposób? Z racji poddania się atmosferze All-Star Weekend proponuje dziś do pobrania na torrencie paczkę zawierającą WSZYSTKIE dostępne konkursy wsadów w historii NBA. Każdy będzie mógł sam je ściągnąć i zobaczyć, że występ Blake Griffina i jego przeciwników wcale nie był taki najgorszy jak wielu próbuje wmówić. Tak więc zapraszam do ściągania i wyrabiania własnego zdania na ten temat.

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

DOWNLOAD

niedziela, 20 lutego 2011

Po kompletnie nieprzespanej nocy i ogólnie prawie 30 godzinach bez snu z mojej strony, czas podzielić się kilkoma moimi uwagami  na temat All-Star Saturday parę godzin temu. Tegoroczna „konkursowa sobota” była pod kilkoma względami wyjątkowa, zarówno dla niektórych zawodników w Los Angeles jak i też dla mnie. Czy była to udana noc? W większości tak.


Od kilku już lat sobota czyli dzień w którym gracze NBA rywalizują między sobą o miana najlepszego strzelca, dryblera czy też dunkera jest dniem na który czekam w najmniejszym stopniu jeśli chodzi o All-Star Weekend. Stało się to za sprawą swego rodzaju powtarzalności i monotonii jaka wkradła się do tej rywalizacji. Nawet Slam Dunk Contest, który zawsze był ostoją innowacji i efektowności nie spełniał pokładanych w nim nadziei. W tym roku jednak wiedziałem, że ową rywalizację sportową obejrzę z bliską mi grupą ludzi, dlatego też czekałem na to wydarzenie trochę bardziej niż zwykle. Jednak gdy wybiła godzina zero czyli początek transmisji na placu boju do oglądania wydarzeń ze Staples Center zostałem jedynie ja oraz osoba która na swój sposób była kompletnie zielona jeśli chodzi o to co miało się za chwilę wydarzać. Jak się później okazało miało to na swój sposób urok.

Konkurs drużynowy w mojej ocenie był ciekawy jedynie w pierwszym roku swego istnienia, kiedy pojawił się jako innowacja podczas All-Star Weekend. Każdy kolejny rok jest to jak odgrzewanie kolejny raz tego samego kotleta, który przez to nie staje się na pewno świeższy. W tym roku wygrała drużyna która reprezentowała miasto Atlanta. Czy jednak kogokolwiek to obchodzi?

Konkurs na najlepszego dryblera czyli po prostu Skills Challenge Należy też do grupy zabaw, które według mnie można by zmienić, a przynajmniej co roku wprowadzać jakieś nowe innowacje które zwiększyłyby atrakcyjność tego widowiska. Nie jestem pewny czy jeszcze nadal kogoś tak bardzo bawi bieganie co roku prawie tych samych zawodników wokół słupków. Mnie już bardzo mało.

Konkurs rzutów za 3 punkty był jednym z dwóch wydarzeń na które czekałem z niecierpliwością. Głównie dlatego że miałem w nim swego faworyta i liczyłem na to, że dostarczy mi on chwili zadowolenia. O kim mówię? O Rayu Allenie, który pomimo że rywalizował w hali w której nie lubi się zbytnio zespołu Boston Celtics to jednak mógł on czuć wsparcie widowni w chwili jego występu. Niestety w finale do którego awansowali dwaj gracze zespołu Celtics oraz Heat wygrał ten ostatni. Co ciekawe gracze Miami Heat co dwa lata opanowują ten konkurs i któryś z przedstawicieli go po prostu wygrywa. Tym razem padło na Jamesa Jonesa.

Slam Dunk Contest 2011 miał być wydarzeniem na miarę choćby konkursu z 2000 roku, kiedy to wszystkimi wstrząsnął Vince Carter. Minionej nocy w rolę wstrząsającego miał się wcielić Blake Griffin który był najbardziej murowanym kandydatem do zwycięstwa od wielu wielu lat. Czy podołał pokładanych  w nim nadziei? W mojej opinii i tak i nie. Z jednej strony wygrał ten konkurs, tak więc można by zadać pytanie czego można chcieć więcej. Z drugiej jednak powstaje tez pytanie czy to bardziej on wygrał czy to jego rywale przegrali? Prawda jak zawsze leży gdzieś po środku. Jednak z minionej nocy i tego konkursu zapamiętam dwie rzeczy. Z jednej strony niektóre z propozycji na włożenie piłki do kosza były „przekombinowane”. Z drugiej zaś nawet jeśli gracz miał fajny pomysł i możliwości na jego wykonanie, to ilość prób jaką do tego potrzebował zabijało jego naturalną magię. Jak to stwierdził podsumowawczo mój kolega, „konkurs średni ale mix z najlepszymi wsadami z konkursu może być pierwsza klasa”. I coś w tym jest.

Podsumowując weekend można powiedzieć że się odbył, po prostu. Bez wielkich zachwytów, ale też i bez jakiegoś dużego zażenowania. Dla mnie miniony wieczór oraz noc bardziej umilali znajomi niż sami koszykarze, co też w jakimś stopniu jest dla mnie osobiście odzwierciedleniem tego jak bardzo potrafili oni przyciągnąć uwagę widza. Teraz jeszcze tylko dzisiejszy All-Star Game i kończymy tą zabawę.

 
1 , 2