Wpisy z tagiem: Śląsk Wroclaw

czwartek, 04 sierpnia 2011

Tak to już niestety od kilku lat bywa, że zanim polski futbol rozpocznie na dobre rozgrywki ligowe musi mierzyć się z rywalami w europejskich pucharach. Nie są to w większości przypadków rywale renomowani ale ciężko o takich w pierwszych rundach poszczególnych rozgrywek. Jednak i z nimi często bywały problemy.

Przykładem pierwszym z brzegu jest niestety świeży bo tegoroczny popis białostockiej Jagiellonii, która nie poradziła sobie z potęgą z Pawłodaru. Na szczęście jak na razie jest to w tym roku przypadek odosobniony. Z pozostałej trójki po wczorajszym oraz dzisiejszym dniu rozgrywek pozostała cała reszta, która wywalczyła awanse. Były to mecze rozstrzygnięte na korzyść polskich ekip w różnym stylu ale chwilowo możemy przyjąć zasadę, że „zwycięzców się nie sądzi”.

Zdecydowanie najlepiej w swoim spotkaniu wypadła Wisła Kraków, która niewątpliwie walczy o najwyższy i od kilkunastu już lat nieosiągalny cel. Liga Mistrzów to coś co przez wiele lat paraliżowało polskie zespoły już na samą myśl o takim starciu. Tegoroczna Wisła wydaje się być inna. W jaki sposób inna? Przede wszystkim taki, że jest ona zbudowana z głową. W przerwie rozgrywkowej nie było żadnych „głośnych” wzmocnień o których mówiłby cały piłkarski światek w naszym kraju. Były za to zakupy pasujące do taktyki trenera Maaskanta. W normalnym świecie to norma, a w polskim jeszcze anomalia. Jednak jak widać zagraniczny zaciąg nie tylko w postaci nowych zawodników sprawdza się. Wczorajsze zwycięstwo nad Litexem 3:1 pokazało, że pomimo całkiem niezłej gry te zespół może grać jeszcze lepiej. Maor Melikson momentami właściwie w pojedynkę konstruował ataki Wisły a do tego sam je wykańczał. Oczywiście po tym meczu ponownie odżył temat „Maor w Reprezentacji”. Pytanie tylko czy aby nie za późno? Nawet jeśli polska kadra nie będzie mogła skorzystać z usług tego gracza to kibice w Krakowie powinni mieć z niego sporo pożytku. Jutro na pewno wszyscy będą czekać z dużym zainteresowaniem na wynik losowania ostatecznej rundy eliminacji Ligi Mistrzów. Czy przed tą fazą będzie można znowu użyć stwierdzenia „teraz albo nigdy”?

Drugim zespołem co do jakości gry jaką pokazał przeciwko Lokomotiwowi Sofia był Śląsk Wrocław. Pomimo tego, że w dwóch spotkaniach w tym jednym z dogrywką nie potrafił strzelić przeciwnikowi bramki to jego gra wyglądała całkiem nieźle. Skuteczność pod bramką rywala natomiast pozostawiała sporo do życzenia. Pierwszy mecz tej rundy miałem okazję oglądać, a właściwie nasłuchiwać przebywając na wrocławskim rynku. Nie było tam wtedy ogródka piwnego czy innej knajpy skąd nie dochodziłyby odgłosy oglądanego meczu. Słysząc co chwilę jęki zawodu wiedziałem, że Śląsk sytuacje stwarza ale koncertowo je marnuje. Ta teza potwierdziła się niestety po obejrzeniu skrótu w późniejszym czasie oraz po zobaczeniu dzisiejszego starcia. Oczywiście rywale także mieli swoje przebłyski z jakich mogło się coś urodzić. W przekroju jednak całego tego starcia Śląsk był na pewno lepszy, a musiał to potwierdzić nie napastnik, a jak się okazało bramkarz. Kelemen na pewno tej nocy i przez kilka kolejnych dni będzie bohaterem Wrocławia i na przykład za to w nie jednym miejscu we Wrocławiu zje albo napije się za darmo. Szkoda jednak, że potrzeba było takich nerwów i takiej wojny aby to osiągnąć. Oby dalej było lepiej bo dla Wrocławia faza grupowa Ligi Europejskiej bardzo by się przydała. Choćby w kontekście nowego stadionu, który trzeba by zapełnić.

Na sam koniec zostawiłem Legię. Legię, której pierwszy mecz widzieli nieliczni, a większość mogła tylko później poczytać relacje czy to w internecie czy to gazetach. Fakt był jednak faktem, że Warszawiacy mieli w Turcji sporo szczęścia. Po obejrzeniu dzisiejszego meczu jestem jednak w stanie uwierzyć w to w stu procentach. Podopieczni trenera Skorży długimi momentami wyglądali tak jakby wczoraj lub przedwczoraj wyszli z siłowni podczas okresu przygotowawczego. Ociężali, powolni, a przez to bardzo często niedokładni. Przeciwnik wcale nie był lepszy w tym aspekcie gry, jednak przecież nie o to chodzi aby równać w dół. Jednak widząc niektóre zagrania takiego Ljuboji to zastanawiam się czy można było zagrać gorzej. To znaczy gorzej na pewno tak ale wolniej to już nie sądzę. Nie ma się jednak co znęcać nad zawodnikami, którzy jakby nie patrzeć zrobili awans. Chyba wszyscy w Polsce mamy już dość „pięknych porażek” po zaciętej walce. Warto też powiedzieć, że nawet tak słaby mecz jak ten dzisiejszy Legii znacznie lepiej ogląda się kiedy trybuny po prostu żyją. Jeśli piłkarze dostosowali by się poziomem gry do swoich kibiców to już po 45 minutach Turcy mogli by się pakować i wracać do siebie.

Jutro zostaną rozlosowane pary kolejnych decydujących rund o awansie do rozgrywek grupowych zarówno Ligi Mistrzów jak i też Ligi Europejskiej. Możliwości na kogo mogą wpaść polskie ekipy jest wiele więc nie ma co się bawić w bezpodstawne dywagacje. Co jednak jest ciekawe to przy pewnym zbiegu okoliczności zarówno Śląsk jak i Legia mogą trafić na rywali silniejszych niż będzie miała Wisła. Jutro się jednak okaże czy los będzie dla polskich klubów łaskawy i czy nadal będziemy zastanawiać nad realną szansą gry w rozgrywkach grupowych dwóch europejskich pucharów trzech polskich drużyn.

wtorek, 12 lipca 2011

Niespełna miesiąc temu, bez dokładnie dwóch dni pojawiła się ostatnia notka z mojej „zbiornikowej” serii. Po takim rozbracie czas jednak powrócić do tego zwyczaju bo zdarzeń z ostatniego tygodnia nazbierało się naprawdę wiele. Tym bardziej, że dziś jest mój mały jubileusz czyli dokładnie 20 wpis z tej serii na który zapraszam.

Eurobasket mężczyzn na Litwie w tym roku zbliża się coraz to większymi krokami. Jednak to dopiero w ubiegłym tygodniu poznaliśmy wybory Alesa Pipana na temat kto w tej kadrze zagra. Zaraz po tym jak wybory zostały oficjalnie ogłoszone oraz po tym kiedy najlepsi gracze dali odpowiedzi czy tego lata dołączą do zespołu wybuchła mała burza. Pierwsze uderzenie zadał Paweł Łakomski na swoim blogu „Koszykarska myśl” w tekście pod tytułem „Pipan na aucie, rządzi Jeklin i reszta”. Zaraz po tym w odpowiedzi na tą publikację głos zabrał Łukasz Cegliński z Gazety Wyborczej poprzez tekst „Polska 2011. Dokąd Jeklin pchnie reprezentację koszykarzy?”. Oba teksty wraz z zawartymi w ich argumentami i polemiką są równie ważne przede wszystkim dlatego ponieważ taka polemika jest jak najbardziej potrzebna. Każda rozmowa jest lepsza niż przemilczenie pewnych tematów, a już na pewno tak ważnych.

Jakiś czas temu na łamach tego bloga prezentowałem spoty promujące Eurobasket na Litwie. Wtedy jeszcze nie zdawałem sobie sprawy, że są to wycinki z oficjalnego teledysku do piosenki promującej te mistrzostwa. Piosenki całkiem udanej jak na ten typ muzyki i taką okoliczność.

Koszykówka to jednak nie zawsze same miłe chwile. Czasem to prawdziwe urzeczywistnienie powiedzenia „krew, pot i łzy”, a w szczególności krew. Grając w kosza zdarzają się wypadki.

Wróćmy jednak do czegoś przyjemniejszego czyli a przykład siatkarzy. Polskich siatkarzy którzy w miniony weekend wywalczyli po raz pierwszy w historii 3 miejsce na podium Ligi Światowej. O dziwo taki sukces przyszedł w momencie w którym z racjonalnego punktu widzenia nie miał prawa przyjść. Dlaczego? Dobrze to opisuje Rafał Stec w swoim wpisie na blogu. Ja ze swojej strony jestem tym bardziej zaskoczony ponieważ jaki mecz Polaków w tym roku nie widziałem to był on co najmniej średni, żeby nie powiedzieć fatalny. W finałach LŚ rozgrywanych w hali na granicy Gdańska i Sopotu także z gra nie było najlepiej, a jednak udało się. W dużej mierze zwaliłbym to jednak na karb słabszej postawy innych ekip, które w ostatnich latach brylowały. A w samym finale Rosjanie rozprawili się z Brazylią 3:2 po naprawdę świetnym meczu.

Jeśli już jesteśmy przy imprezach rangi mistrzowskiej to zakończyły się Mistrzostwa świata do lat 20 koszykarzy. Po tytuł mistrzowski sięgnęli Litwini, którzy przez tą imprezę przejechali jak walec drogowy wgniatając w parkiet kolejnych rywali. W finale nie dali żadnych szans Serbom wygrywając z nimi 85:67. Głównym autorem tego sukcesu był Jonas Valaanciunas, który robił na tych mistrzostwach prawdziwą furorę. Finałowy pokaz Litwina można zobaczyć w TEJ kompilacji, a także przeczytać o nim samym w TYM tekście. Polecam.

W międzyczasie w polskiej drugiej lidze koszykarzy tworzy się zespół o którym już niedługo ma być głośno, a przynajmniej takie są założenia. Śląsk Wrocław bo o nim mowa to temat dość dziwny. Jeden klub pod tą nazwą od przyszłego sezonu będzie występować w ekstraklasie, drugi zaś w drugiej lidze. W ostatnich dniach starałem się dowiedzieć jak wygląda ta sytuacja z dwoma takimi samymi klubami w jednym mieście. Niby jakieś informacje uzyskałem a jednak w dalszym ciągu mam wrażenie, że nawet osoby mające informacje „z pierwszej ręki” gubią się w tym wszystkim. Trochę podobnie jak rok temu nad morzem. Faktem jest jednak to, że do tego drugoligowego zespołu przychodzą zawodnicy z nazwiskami jakich by się nie powstydził klub z ekstraklasy. Ich ostatnim nabytkiem jest Radosław Hyży.

A na koniec ciekawostka w postaci wywiadu. Wywiadu z człowiekiem, który przez ostatnie miesiące, a nawet lata szokował całe środowisko piłkarskie swoimi ruchami, decyzjami i wypowiedziami. Był on też obiektem kpin i drwin ze strony swoich kolegów po fachu. Mowa tu o prezesie piłkarskiej Polonii Warszawa czyli Józefie Wojciechowskim. Nie wiem jak inni ale ja po przeczytaniu tej rozmowy mam wrażenie, że ten człowiek chyba coś zrozumiał i doszedł do dobrych wniosków. Jednak z drugiej strony to tylko wywiad. Gdy przyjdą rozgrywki, a zespół nie będzie spisywał się tak jak on oczekuje, mogą przyjść emocje, a wraz z nimi kolejne nieprzemyślane decyzje.

wtorek, 14 czerwca 2011

Dzień po zakończeniu wielkiego finału NBA przyszedł czas na podsumowanie czegoś mniejszego czyli minionego tygodnia. Tak jak pisałem już tydzień temu, czas pomiędzy rozgrywkami ligowymi to czas kiedy czasami dzieje się bardzo dużo. Nie zawsze ma to bezpośredni związek ze sportem jednak w ogólnym rozrachunku bardzo go dotyczy.

Kiedy koncern ITI przejmował piłkarski klub Legię Warszawa ten fakt miał praktycznie tyle samo zwolenników co i przeciwników. Przez te kilka lat praktycznie nie było ani chwili kiedy na linii koncern-klub-kibice był totalny spokój i zawieszenie broni. Ta walka chyba jednak znudziła się już niektórym, bo jak donoszą różne media Legia jest na sprzedaż. Nie wiadomo na ile są to prawdziwe informacje ale nawet w każdej plotce jest ziarnko prawdy.

A w Białymstoku środowisko piłkarskie w ostatnim tygodniu rozmawiało w dużej mierze przede wszystkim o stadionie. Obiekcie który miał już połowicznie cieszyć na jesień tego roku a wszystko wskazuje na to, że przyjdzie na niego poczekać znacznie dłużej. Wszystko za sprawą zerwania umowy przez miasto z dotychczasowym wykonawcą czyli Eiffage. Co to oznacza dla Białegostoku, jego mieszkańców oraz samej Jagiellonii? To wszystko okaże się w czasie ale szkoda, że nie wszystko idzie tak jak sobie wcześniej zaplanowano. Białystok zasługuje na porządny obiekt wybudowany przez porządną firmę.

O stosunkach i kontaktach na linii Polski Związek Koszykówki i Maciej Lampe można by napisać sporych rozmiarów opowiadanie. W ostatnich dniach życie dopisało kolejny rozdział tej opowieści. Polski Związek Koszykówki oświadczył, że podstawowy zawodnik naszej kadry nie odbiera telefonów ani maili dlatego też najprawdopodobniej nie będzie nas reprezentował na zbliżającym się Eurobaskecie na Litwie. Wystarczyło jednak kilka dni aby przy pomocy dziennikarzy TVP Sport coś udowodnić. I kto tutaj mija się z prawdą?

Na szczęście kadra U-18 nie ma takich problemów i spokojnie przygotowuje się do swoich turniejów tego lata. A po drodze jeszcze raz za razem kogoś solidnie leje. Ostatnio reprezentację Rosji.

Drugi z naszych eksportowych podkoszowych czyli Marcin Gortat planuje rozkręcić projekt pod tytułem GortatTV. Zapowiada się ciekawie.

We Wrocławiu to lato jest także bardzo gorące ponieważ trwają gorączkowe przygotowania do nowego sezonu PLK w którym zadebiutuje/powróci Śląsk Wrocław. Praktycznie każdego dnia pojawiają się jakieś informacje na ten temat. Fajnie widzieć, że nawet pomimo tego że najprawdopodobniej Śląsk od początku nie będzie potęgą na krajowym podwórku to wiele spraw zmierza w dobrą stronę.

W życiu trzeba mieć szczęście. Coś na ten temat wiedzą na przykład dziennikarze i fotoreporterzy, którzy mieli okazję relacjonować zdarzenia z jednego najsłynniejszych wyścigów samochodowych na świecie czyli 24 Le Mans. Dlaczego te kilka osób miało szczęście?

Sport w którym używa się różnego rodzaju sprzętów także ma to do siebie, że czasami owy sprzęt potrafi się dziwnie zachowywać. Na przykład tak.

Na zakończenie dzisiejszej notki wracam jeszcze do wczorajszej nocy i jednego z jej głównych bohaterów. Bardzo dobra produkcja.

wtorek, 24 maja 2011

Końcówka maja to znakomity okres dla każdego kibica. To właśnie wtedy rozstrzygają się losy tytułów mistrzowskich, spadków czy też innych sukcesów czy porażek w świecie sportu. Również wtedy trwają już przymiarki do nowych sezonów i opracowywane są plany aby kolejny sezon był lepszy niż ten zakończony. Pod wieloma względami.

Kluby piłkarskie w Polsce z roku na rok pozyskują coraz więcej funduszy do swoich kolejnych sponsorów, którzy bardzo często wspierają kluby sumami rzędu kilku milionów złotych. Wszystko na to wskazuje, że taką sumą, a dokładnie 3 milionów złotych zostanie wsparty Śląsk Wrocław. W inwestowanie za pomocą piłki nożnej chce wejść na większą skalę holding energetyczny Tauron. Czy to dobrze? W tym przypadku raczej na pewno od przybytku głowa nie boli. Inny zaś sposób na pozyskanie dodatkowych funduszy wymyślili sobie w Łodzi, a dokładniej w Łódzkim Klubie Sportowym. Otóż na rozpadającym się stadionie ŁKS przygotowano tak zwane VIP Boxy czyli inaczej mówiąc loże honorowe, które będzie można zapewne wynająć za odpowiednią opłatą. Inicjatywa jest jak najbardziej słuszna ale te całe loże pasują do reszty stadionu ŁKS jak przysłowiowy „kwiatek do kożucha”.

W ostatnim tygodniu najgłośniejszą informacją po części koszykarską w naszym kraju poza oczywiście finałem TBL były niespodziewane kłopoty ze zdrowiem legendarnej polskiej koszykarki Małgorzaty Dydek. Oprócz informacji, a właściwie to meldunków o jej stanie zdrowia pojawiło się tez kilka tekstów na jej temat przypominających jej karierę. Pojawił się też jednak ciekawy tekst mówiący o tym w jaki sposób i w ogóle dlaczego polska koszykarka znalazła się i zamieszkała w odległej Australii. Jeśli ktoś chce się tego dowiedzieć niech zajrzy TUTAJ. A tak poza tym to wsparcia naszej koszykarce chcą udzielać nie tylko Polacy.

Również w tle finałowej rozgrywki na parkiecie trwała wojna w zaciszu polskich sal sądowych. O co jest ta wojna? Wiadomo, o pieniądze. Pomiędzy kim, a kim? Zbigniewem Polatowskim czyli prezesem Anwilu Włocławek, a Igorem Griszczukiem czyli byłym legendarnym zawodnikiem oraz szkoleniowcem tego samego klubu. Walka trwa o dość pokaźną sumę prawie 200 tysięcy złotych co może tylko po części tłumaczyć zacietrzewienie obydwu stron w tym sporze. Jednak od takich ludzi można by wymagać trochę więcej klasy. Pomimo wszystko.

Tak jak pisałem wcześniej maj to jest już czas kiedy nie tylko kończy się jeden sezon ale praktycznie też już zaczyna przygotowania do następnego. Wiedzą coś o tym we Wrocławiu gdzie jest klub WKK z młodymi wicemistrzami świata. Posiadanie takich zawodników to nie tylko szczęście i przywilej ale także i czasami kłopoty. Tym razem kłopotem jest nadmierne eksploatowanie poszczególnych graczy którzy po ciężkim sezonie będą mieli jeszcze cięższe wakacje. Imprezą priorytetową w tym roku mają być Mistrzostwa Europy do lat 18. Jednak Polski Związek Koszykówki postanowił też wysłać tych chłopaków wcześniej na Mistrzostwa Świata do lat 19 na Łotwę. Czy jest to dobre posunięcie? Obawiam się że nie. Oby tylko ta decyzja się nie zemściła na nas samych w docelowej imprezie.

Finał TBL zakończył się zwycięstwem 4:3 głównego kandydata do tytułu czyli oczywiście Asseco Prokom Gdynia. Wielkie brawa jednak należą się dla Turowa Zgorzelec, który postawił taki opór rywalom jakiego praktycznie nikt się nie spodziewał. Dobra postawa koszykarzy z przygranicznego miasta skutkowała tym że trener Tomas Pacesas momentami musiał bardzo dobitnie tłumaczyć swoim zawodnikom jak mają grać i powstrzymywać swoich rywali. A tak to wyglądało w telewizji.

Sam finał także momentami przypominał „poważną grę”, którą właśnie z przymrużeniem oka możecie zobaczyć pod spodem.

Bądźmy jednak jeszcze przez chwilę poważni, a właściwie wstrząśnięci. Od dłuższego już czasu trwa ogólnonarodowa nagonka na kibiców. Podejmowane są decyzje, które nijak się mają do rzeczywistości i do realnej walki z problemem. Jako przykład miejsc gdzie poradzono sobie z tym problemem podaje się generalnie Europę zachodnią. A tymczasem coś takiego miało miejsce w minioną niedzielę na rzeczonym zachodzie, a dokładniej w Wiedniu.

Tak więc jak widać na załączonym obrazku nigdzie nie jest tak różowo jak się generalnie mówi. A według samych kibiców czyja to wina że jest jak jest?

Na koniec dzisiejszego wpisu coś zupełnie neutralnego i o dziwo zabawnego. Kibicem tenisa nigdy nie byłem i raczej już nie będę jednak ten filmik kilkukrotnie obejrzałem z dużą przyjemnością.

Po tym filmie też ciężko mi przyjdzie powiedzieć że jest to nudny sport. 

wtorek, 26 kwietnia 2011

Z różnych powodów nigdy nie byłem wielkim fanem świąt. Nie tylko Wielkanocnych czyli minionych ale wszystkich innych także. Jednym z powodów takiego stanu rzeczy jest fakt, że na czas świętowania zamiera większość dyscyplin sportowych i nie odbywają się żadne rozgrywki. Na szczęście ten stan nie trwa wiecznie i dzięki temu powstanie dziś kolejna notka.

Zanim cała Polska zasiadła gromadnie do jak zwykle suto zastawionych stołów piłkarze polskiej ekstraklasy dokończyli kolejkę ligową, która ciągnęła się od czwartku. O tym że Jagiellonia zmniejszyła stratę w tabeli do prowadzącej Wisły do 3 punktów pisałem o tym już wcześniej. Po sobotnich zaś meczach naszła mnie jeszcze jedna refleksja a pro po naszej ligi. Mianowicie dawno już nie była ona tak wyrównana jak w tym roku. Jeśli odliczyć od całej 16 zespołów dwie drużyny z Białegostoku i Krakowa nadające ton rozgrywkom oraz 3 ostatnie ekipy odstające od reszty stawki z Bytomia, Gdyni i ponownie Krakowa to zauważamy, że pomiędzy 3 a 13 miejscem jest tylko 6 punktów różnicy. Sprawia to że szczególnie o te ostatnie miejsce lub miejsca w zależności od wyniku Pucharu Polski, premiowane awansem do europejskich pucharów walka będzie bardzo zacięta. Oczywiście taka sytuacja daje też możliwość, że w kolejnym sezonie w Europie będzie nas reprezentować klub, który nie jest w żaden sposób przygotowany na taką ewentualność, a jedynie wyszła mu końcówka rozgrywek ligowych. Z drugiej strony czy jakikolwiek polski klub jest na to gotowy?

Powrót koszykarskiego Śląska Wrocław na salony jest jednym z najbardziej oczekiwanych zdarzeń w nadchodzącym czasie przez całe środowisko. Taka jest teoria. Praktyka jednak bardzo dobiega od realnego stanu rzeczy. Mianowicie jak tu ujął w swoim tekście Szczepan Radzki „Wojna o koszykarski Śląsk”. O co jest toczona bitwa? Po co? Przeczytajcie sami w TYM miejscu. Ja od siebie tylko dodam, że bardzo żałuję sytuacji w której powrót wielkiego basketu do Wrocławia jest tak skomplikowany. Eurobasket w 2009 roku rozgrywany w tym mieści i takie mecze jak na przykład z Bułgarią czy też przede wszystkim z Litwą pokazują jak wielki drzemie tam potencjał i jak wiele taki ośrodek może dać nie tylko dla Wrocławia ale i całego polskiego basketu.

Skoro już jesteśmy przy baskecie to młodzi koszykarze pod okiem trenera Szambelana rozpoczęli przygotowania do głównej dla nich imprezy w tym roku czyli Mistrzostw Europy do lat 18 rozgrywanych we Wrocławiu. Pierwszym przetarciem dla tej ekipy był turniej pod nazwą Holland Nordic Basketball Tournament. Polska ekipa była niezaprzeczalnie najlepsza w tych rozgrywkach i we wczorajszym finale pokonała ona Norwegów 69:55. MVP imprezy wybrano Piotra Niedźwiedzkiego. Mówiąc w dużym skrócie początek przygotowań można zapisać zdecydowanie na plus.

Oglądaliście kiedyś jakiś mecz badmintona? Byliście na jakichś mistrzostwach w tej dyscyplinie sportu? Jeśli nie to muszę powiedzieć, że jest to sport który jest o wiele bardziej efektowny niż się na pierwszy rzut oka wydaje. Jednak dla Światowej Federacji Badmintona jest to jeszcze za mało i dlatego postanowiła wprowadzić pewna innowacje do tej dyscypliny sportu. Jaką? TAKĄ. I czy teraz badminton stal się wam bliższy? ;)

Na koniec jeszcze dwa krótkie filmy z dość niecodziennymi zagraniami, które się wydarzyły przy okazji tegorocznego playoff w NBA. Enjoy!

 
1 , 2