Wpisy z tagiem: Women Eurobasket 2011

niedziela, 10 lipca 2011

Przez ostatnich kilka dni na fanpageu mojego bloga, trwała zabawa mająca na celu wyłonić osoby, które chcą otrzymać nagrody. Nagrody dość niecodzienne, ponieważ związane z niedawno zakończonym w Polsce Eurobasketem. Imprezą takiej rangi jaka w najbliższych latach na pewno nie zawita do naszego kraju.

Być może to właśnie ten fakt sprawił, że odzew na tą zabawę nie ukrywam przekroczył moje przewidywania. Jednak nie jest to żaden powód do narzekań, a wręcz przeciwnie, ponieważ jak widać i wam się on dość spodobał. Tak więc w tym miejscu chciałbym podziękować wszystkim uczestnikom, a także osobom dzięki którzy postanowili „polubić” odpowiednie komentarze i mogliśmy poznać zwycięzców.

Zanim jednak przejdę do części najważniejszej czyli ogłoszenia ostatecznych wyników muszę się odnieść do tematu poruszonego w komentarzach na Facebooku. Mianowicie jedna z osób zwróciła uwagę na to, że wolała by aby konkurs o te nagrody polegał przede wszystkim na wiedzy związanej z kobiecym basketem, a nie jak to zostało nazwane „popularności”. Ja jednak mając jeszcze w pamięci te puste trybuny podczas meczów Eurobasketu w każdym z trzech miast miałem pewne wątpliwości czy konkurs wiedzowy to dobra myśl. Tym bardziej w dzisiejszych czasach czyli „czasach internetu”, kiedy jeśli czegoś nie ma w internecie to zaczyna być kłopotem. A zadawanie pytań na które zna odpowiedź 2-3 osoby tez chyba mija się z celem. Nie uważacie? Dajcie znać tutaj lub w komentarzach na Facebooku w jakiej formie chcielibyście widzieć przyszłe konkursy. Nie ukrywam, że jest to pytanie nie pozbawione sensu ponieważ już w najbliższym tygodniu planuję kolejny konkurs z całkiem ciekawą nagrodą. Ale o tym za chwilę.

Teraz jednak czas na końcową klasyfikację uczestników konkursu oraz nagrody. A więc:
1. Katarzyna Sobiczewska 74 głosy
2. Bartosz Seń 24 głosy
3. Adam Lubiszewski 14 głosów
4. Michał Fischer 12 głosów
5. Leokadia Poźniak 2 głosy
6. Karminadel Sb, Tomasz Sobejko, Agata Blicharska, Leokadia Napiorkowska 1 głos

Jak widać pierwsza Katarzyna Sobiczewska zdystansowała konkurencję i z dużą przewagą wygrała tą rywalizację i główny zestaw nagród. Dwaj panowie na podium za nią długi czas walczyli ale nie dali rady i dlatego do nich powędrują jedynie nagrody pocieszenia w postaci programów meczowych polskiej produkcji. Wszystkie nagrody powędrują do was w najbliższym tygodniu pocztą. Wszystkim zwycięzcom oraz także reszcie uczestników serdecznie gratuluję i dziękuję za wzięcie udziału w zabawie.

Na koniec jeszcze zapraszam na śledzenie bloga w najbliższym tygodniu ponieważ pojawi się tu kolejny konkurs. Na czym będzie polegał i co będzie do wygrania to dopiero się okaże w krótce. Jednak zdradzając już teraz mały szczegół napisze tylko, że mogą na niego szczególnie czekać wszyscy  fani NBA, a przede wszystkim Kobe Bryanta. Dlaczego? Wszystko się wyjaśni w swoim czasie dlatego bądźcie czujni.

środa, 06 lipca 2011

Women Eurobasket 2011 przeszedł już do historii. Ja jednak dziś po raz kolejny chciałbym do niego wrócić z jednego ważnego powodu. Ważnego bardziej dla Ciebie czyli dla osoby, która właśnie czyta ten tekst. Przy minimalnym wysiłku można będzie uzyskać dziś trochę satysfakcji oraz nagród rzeczowych.

Imprezy typu Eurobasket to znakomita okazja do zdobycia różnego rodzaju pamiątek czy też suwenirów, których nigdzie indziej i w żaden inny sposób otrzymać nie można. Czasami są one mniej, a czasami bardziej wartościowe. Jednak zawsze są fajną pamiątką po takim wyjeździe. Mi udało się kilka takich pamiątek przywieźć dla siebie, a także kilkoma chciałbym się podzielić. Dlatego też tak jak wczoraj już wspominałem mam dla was konkurs.

Co można w nim wygrać? Wszystko to co znajduje się na poniższej fotce.

Co w chodzi skład zestawu? Przede wszystkim Media Guide, który był długimi momentami Eurobasketu towarem prawdziwie deficytowym. Wydawnictwo w którym zostały opisane wszystkie zespoły oraz wszystkie zawodniczki na tych mistrzostwach może być ciekawą lekturą nawet dla kogoś kto na co dzień nie interesuje się żeńskim basketem. Do tego dochodzi jeszcze oficjalny polski program meczowy, który również jest warty przejrzenia. Jest on napisany zarówno w języku angielskim jak i też polskim. Dorzucam do tego także Media Manual czyli książeczkę zawierającą wszystkie zasady jakimi powinni kierować się dziennikarze na tych mistrzostwach. Oprócz tego jest jeszcze wydawnictwo tureckie, a mianowicie książeczka opisująca zespół z tego kraju. Podobne broszury na tych mistrzostwach wydały jeszcze Rosja oraz Francja, choć ta w znacznie gorszym jakościowo wydaniu. A na sam koniec są jeszcze dwa prezenty od FIBA - podkładka pod myszkę do komputera oraz plecaczek/torba na basku z logiem FIBA. Nie prędko do naszego kraju wróci koszykarska impreza tej rangi dlatego też warto by mieć jakąś pamiątkę z tej ostatniej przez najbliższych kilka dekad.

Co trzeba zrobić aby otrzymać ten zestaw? Nic prostszego jak tylko wejść na oficjalny fanpage mojego bloga na Facebooku i pod odpowiednim konkursowym zdjęciem zostawić jakiś ślad po sobie w postaci komentarza. Potem wystarczy aby ten komentarz „polubiło” kilka osób/znajomych i to wszystko. Osoba z największą ilością znaczników „Lubię to!” pod swoim komentarzem wygrywa ten wyżej opisany zestaw. Co więcej, osoba z drugą oraz trzecią liczbą znaczników „Lubię to!” dostanie po programie meczowym. Tak więc wygrywa nie tylko pierwsza osoba ale i całe podium.

Konkurs trwa do niedzieli czyli 10 lipca do godziny 20:00. Tak więc jest sporo czasu aby namówić kilku swoich znajomych do „polubienia” komentarza. W dobie kiedy większość ludzi na Facebooku ma po kilkuset znajomych nie powinno stanowić to problemu. Jeśli ktoś nie będzie widział znacznika „Lubię to!” to znaczy, że najpierw musi „polubić” fanpage, a dopiero później dany komentarz. Tak więc zapraszam do zabawy i życzę udanego polowania na nagrody.

wtorek, 05 lipca 2011

Eurobasketowe zmagania dobiegły już końca. W niedzielę poznaliśmy końcową klasyfikację zespołów na czołowych miejscach. Tak jak się większość spodziewała Rosja sięgnęła po upragnione złot, a Turcja była tylko tłem dla tego zespołu w finale. Jednak o całym Eurobaskecie na pewno nie można powiedzieć, że był nudny.


Już w samej fazie grupowej mieliśmy duże niespodzianki. Z turniejem bardzo szybko pożegnały się tak silne zespoły jak Hiszpania czy też Białoruś, które były uważane za jedne faworytów tych rozgrywek. Nie najlepiej sobie radziły zespoły Rosji i Francji co było dla wszystkich sporym zaskoczeniem. Do tego polska reprezentacja nie spisywała się tak jakby oczekiwali od niej kibice i nie tylko. Z drugiej jednak strony wszyscy byli oczarowani grą małej Czarnogóry w której są zarejestrowane zaledwie 34(!!!) zawodowe koszykarki. Niespodzianką dla wszystkich była też postawa Litwinek, które nigdy nie należały do europejskiej czołówki, a jednak w fazie grupowej namieszały trochę. Podobnie jak i Turcja, która ledwo co wyszła z pierwszej i drugiej grupy, a jak skończyła chyba nikomu nie muszę już mówić. To wszystko czasami było okraszone kawałkami fajnego basketu i naprawdę wielkich emocji towarzyszącym tym starciom. Takiego półfinału jak Francja przeciwko Turcji nie powstydzili by się nawet panowie.

Najszczęśliwsze jednak po tym turnieju w naturalny sposób muszą być Rosjanki, które najpierw nie pozostawiły na parkiecie żadnych złudzeń Turczynkom…

…a następnie stanęły na najwyższym stopniu podium

Strona sportowa tego Eurobasketu to tylko jedna ze stron z jakiej można było na niego patrzeć. O kilku innych miałem okazję już wspominać w swoich notkach na przestrzeni ostatnich kilkunastu dni. Czy jednak znalazło by się coś jeszcze o czym nie pisałem, a co na pewno na jakiś czas pozostanie w mojej głowie i w razie potrzeby będzie mi się kojarzyć? Na pewno tak.

Zacznę może od tego co już było ale o czym warto wspomnieć raz jeszcze. Ten Eurobasket zapamiętam w dużej mierze ze względu na ludzi jakich spotkałem i z jakimi miałem okazję pracować oraz bawić się.

To właśnie z tymi ludźmi w Katowicach oprócz samej hali Spodka całkiem sporo czasu spędzaliśmy na ulicy Mariackiej. W szczególności w jednym z miejsc, które wszystkim zapadnie w pamięć, a i myślę że ludzie pracujący w tym miejscu zapamiętają nas.

Dlaczego to miejsce się tak nazywa? Nie mam pojęcia, a obsługa tam pracująca również nie była w stanie udzielić odpowiedzi na to pytanie. Jednak jeśli ktoś będzie miał okazję tam zajrzeć to polecam.

Niestety polski Eurobasket nie był najlepiej wypromowaną imprezą czego niestety można było się spodziewać już nawet przed jego rozpoczęciem. W trakcie niestety wcale nie było lepiej.

Gdyby nie małe plakaty Eurobasketu przy wejściu to nikt by nawet nie pomyślał, że ten streetball koło Manufaktury w Łodzi ma jakikolwiek związek z wydarzeniami w Atlas Arenie.

Podobnie było i na samej hali gdzie na przykład był wielki kłopot, a właściwie nie było możliwości kupna jakichkolwiek pamiątek związanych z tą imprezą. To był typowy marketingowy strzał w kolano. Ja osobiście polowałem nieoficjalną drogą na taka bluzę.

Niestety nie udało się. I najgorsze jest w tym to, że ja chętnie bym za taki ciuch w dobrej jakości zapłaciłbym nawet 100-150 złotych. Nikt jednak nie wpadł na to, że ktoś będzie chciał coś takiego kupić. Brawo.

Wyżywienie to kolejny temat o którym można by pisać długo. Jednak z upływającymi dniami jest to już bardziej forma żartu niż jakiegoś zdenerwowania z tego powodu. W fazie katowickiej głównym daniem w menu był kurczak. Podawany na milion różnych sposobów ale z każdym dniem coraz gorszy. W Łodzi natomiast z urozmaiceniem było znacznie lepiej ale nie zawsze każdy mógł się na nie załapać. Podczas jednego z wieczorów kiedy wróciliśmy do hotelu po ostatnim meczu czyli przed 24, to dzięki zaradności naszego kolegi nasza kolacja wyglądała tak.

Widok jego idącego z hotelowej kuchni z tacą wypełnioną około 30-35 kanapkami naprawdę bezcenny. I nie przypominam sobie, żeby w takim momencie komuś przeszkadzało że były one  z lodówki. Takie były właśnie uroki tej pracy i tego wyjazdu.

Z drugiej jednak strony dane mi było zagrać w kosza na najlepszej i najbardziej klimatycznej hali w Polsce czyli Spodku

Oczywiście można powiedzieć, że to nic takiego bo „hala to hala”. Jednak biorąc pod uwagę kto tam występował przed nami oraz kto będzie występował po nas to robi wrażenie. Bez dwóch zdań.

Takich podpunktów znalazło by się pewnie jeszcze mnóstwo. Jednak teraz zapewne nie o wszystkich pamiętam, nie wszystkie nadają się do publikacji czy też do niektórych nie mam żadnego zdjęcia tak jak sobie dziś założyłem. Być może jednak do tego będę wracał kiedy tylko nadarzy się ku temu jakaś okazja.

Dziś kończąc tą notkę zapraszam do mnie już jutro, gdzie ogłoszę małą zabawę/konkurs w której będą do wygrania nagrody rzeczowe związane z FIBA oraz rzecz jasna z Eurobasketem. Już dziś zdradzę, że zabawa ta odbędzie się za pomocą fanpagea mojego bloga na popularnym serwisie Facebook. Więcej szczegółów już jutro!

niedziela, 03 lipca 2011

Po 16 dniach z 16 zespołów zostały wyłonione w efekcie wielkiej walki 4 ekipy, które zmierzą się dziś o 2 cele. Kobiecy Eurobasket w Polsce jest już na samym finiszu. Jednak na najważniejsze pytania w dalszym ciągu nie ma odpowiedzi. Zapowiada się więc bardzo ciekawe zakończenie polskiej imprezy.

W dniu wczorajszym odbyły się mecze o 7 oraz 5 miejsce w końcowej klasyfikacji zawodów. O ile ten pierwszy mecz nie był jakoś specjalnie ważny dla kogokolwiek, to ten drugi był meczem niemal o wszystko. Zanim jednak o tym spotkaniu to jeszcze na chwilę o meczu Litwinek. Ku mojemu zadowoleniu reprezentacja tego kraju zakończyła zawody w bardzo dobrym stylu i wygrała swój pojedynek z Łotwą 75:56. Wynik znakomicie odzwierciedlał przebieg spotkania w którym Litwinki były w każdym elemencie gry - punkty, zbiórki i asysty. To była taka mała nagroda pocieszenia za udany występ przede wszystkim w fazie grupowej w Bydgoszczy.

Mecz o 5 miejsce był spotkaniem o załapanie się do turnieju kwalifikacyjnego do Igrzysk Olimpijskich. Chorwacja i Czarnogóra były bardzo zdeterminowane do osiągnięcia tego upragnionego celu i już na początku meczu było to widać aż za bardzo. Czarnogóra w tych rozgrywkach była prawdziwym objawieniem i niespodzianką. Kraj w którym są zarejestrowane zaledwie 34(!!!) zawodniczki już przez fazę grupową w Katowicach przeszedł jak burza nie ponosząc żadnej porażki. Wszyscy kibice, obserwatorzy, a nawet i w pewnym stopniu same zawodniczki były zaskoczone tym faktem. Nie przeszkadzało to jednak w tym aby odprawiać kolejne rywalki z kwitkiem. Kiedy jednak przyszła pora na największe wyzwanie dziewczyny nie dały rady. W największym stopniu w trzeciej kwarcie kiedy Chorwacja budowała swoją przewagę.

Niestety tez oprócz przegranego spotkania Czarnogórki spotkało tez inne nieszczęście. Podpora zespołu Iva Perovanovic, kiedy mecz był już praktycznie rozstrzygnięty doznała na domiar złego poważnej kontuzji. W jednej z podkoszowych akcji zerwała sobie więzadła krzyżowe. Dla zawodniczki, która będzie brana pod uwagę w wyborze na MVP tego Eurobasketu jest to niewątpliwy ból, a zarazem pech. Oby zawodniczka doszła jak najszybciej do formy.

A już dziś mecze Francji z Czechami oraz Turcji z Rosją. Moje typy? Francja na pewno, a co do finału są dwie wersje. Racjonalna czyli Rosja i optymistyczna czyli Turcja. Jak by nie było ważne żeby były emocje. To one tak naprawdę zostaną zapamiętane na dłuższy czas niż sam zwycięzca turnieju. Przynajmniej przeze mnie.

A na koniec zapraszam jeszcze do wzięcia do udziału w zabawie na wybór najładniejszej zawodniczki tego turnieju. Wybory tej jednej jedynej odbywają się na oficjalnym fanpageu mistrzostw na Facebooku. Aby oddać głos na daną zawodniczkę wystarczy kliknąć "Lubię to!" pod zdjęciem danej zawodniczki. Ta która z nich uzyska najwięcej tego typu oznaczeń wygra tą zabawę. Ja jednak ze swojej strony zgłaszam sprzeciw. Uważam, że pod uwagę przy tym wyborze powinny być brane nie tylko same zawodniczki ale także i osoby wchodzące w skład danej reprezentacji. Dlaczego? Dlatego.

Dziewczyna ze zdjęcia to masażystka zespołu Chorwacji. Według mnie dystansuje większość z zawodniczek, które zostały wybrane do zabawy. Ale dziś trzeba się jednak skupić na walorach czysto sportowych ponad 40 zawodniczek, które zmierzą się ze sobą w batalii o wszystko.

sobota, 02 lipca 2011

To był godny wieczór w Łódzkiej Arenie. Dwa wczorajsze mecze półfinałowe żeńskiego Eurobasketu były naprawdę godne rangi tej imprezy. Do wielkiego niedzielnego finału awansowały zespoły Rosji oraz Turcji. Obie zrobiły to jednak w bardzo różny ale równie niesamowity sposób. To naprawdę było warto zobaczyć!


Jako pierwsze w dniu wczorajszym wybiegły na parkiet ekipy Litwy oraz Czarnogóry. Stawką meczu było podtrzymanie nadziei na dalsza walkę o Igrzyska Olimpijskie w Londynie w 2012 roku. Po bardzo dobrej fazie grupowej w Bydgoszczy i przegranym przez Litwinki meczu z Francją widać było jakby zeszło z nich powietrze. Mecz z Czarnogórą wyglądał w sumie bardzo podobnie jak ten z Francją, a sam koniec był można powiedzieć wręcz identyczny. Moje faworytki w łódzkich rozgrywkach niestety musze przyznać, że były słabsze od swoich rywalek z którymi się spotkały. Zwycięstwo zarówno w jednym jak i tym drugim meczu byłyby na pewno niespodziankami. Zbyt dużo błędów popełnił ten zespół aby mógł on myśleć o grze o coś więcej na tych mistrzostwach. Dlatego tez już za niecałe dwie godziny przyjdzie mu się zmierzyć z Łotwą w meczu o nic nie dające oprócz samej satysfakcji 7 miejsce.

 

Na szczęście po tym meczu nastąpiły dwa po których każdy kto je obejrzał miał bardzo mało powodów do narzekań. Pierwszym z półfinałów był mecz pomiędzy Rosjankami, a Czeszkami. W pierwszej rundzie w Bydgoszczy Sborna wygrała spokojnie ze swoimi rywalkami różnicą 14 punktów. W dniu wczorajszym pokaz siły rosyjskiego zespołu był jeszcze większy. Wygrana 85:53 to była realna różnica jaka dzieliła tego wieczora te dwie drużyny. Rosjanki zachowywały się jak takie cyborgi zaprogramowane na jeden cel - zwycięstwo. Bez względu na to w jaki sposób i jakimi środkami. Czeszki momentami nie miały kompletnie pojęcia jak przeciwstawić się tak dobrze grającemu zespołowi. Reprezentacja Rosji grała koszykówkę tak dokładną i tak ułożona jak żaden inny zespół na tych mistrzostwach. Ilość rzutów z wolnych pozycji jakie miały rosyjskie zawodniczki w tym meczu była większa niż niektórych zespołów w całym turnieju. Jeśli taką samą formę zaprezentują w finale to będą bardzo blisko wyznaczonego sobie celu.

 

Tym bardziej że w ostatecznej rozgrywce przyjdzie im się zmierzyć z chyba największa niespodzianką tej imprezy czyli Turcją. Wczorajsze widowisko stworzone przez właśnie Turczynki oraz Francuzki było jak do tej pory najlepszym koszykarskim spektaklem. Dramaturgii, zwrotów akcji, i wielkich emocji nie powstydziłyby się nawet największe mecze stworzone przez panów. Francja, obrońca tytułu, była zdecydowanym faworytem tego pojedynku. Turczynki jednak postawiły im bardzo duży opór na który miałem wrażenie trójkolorowe nie były gotowe. W decydujących chwilach meczu zupełnie się pogubiły i nie potrafiły skończyć kilku akcji, które mogły być dla nich zwycięskie. Zanim jednak nastąpiły ostatnie chwile trwał nie mniejszy koszykarski spektakl. Zobaczcie uważnie sami. Od samego początku.

Ostatnie sekundy regulaminowego czasu gry były dość niespodziewane z kilku względów. Najpierw Turczynki w bardzo dziwny sposób wymusiły rzuty wolne na 7 sekund przed końcem, a następnie Turczynka dwóch tych rzutów nie trafiła. Swoją szansę miała więc Francja.

 

Dogrywka to już właściwie wojna nerwów. Wojna z której po raz drugi na tych mistrzostwach reprezentantki Francji schodzą jako pokonane. Jednak przegrana w meczu grupowym nie była na pewno tak bolesna jak ta wczorajsza. Turczynki zaś osiągnęły to o czym wiele innych reprezentacji tylko marzyło. Po takim sukcesie ich radość nie mogła być mała.

 

Co więc nas czeka teraz w finale? Według mnie mecz o trzecie miejsce będzie znacznie ciekawszy niż ten finałowy. Dlaczego? Ponieważ Turczynki osiągnęły już swój wielki sukces i nie sądzę, że będą w stanie drugi raz wznieść się na taki poziom mobilizacji jak wczoraj. Bo jeśli chodzi o aspekt czysto sportowy to Rosja jest znacznie wyżej niż Turcja i nie widzę w tym elemencie szans na wygraną zawodniczek znad Bosforu. A w finale pocieszenia spotkają się dwie drużyny o dość zbliżonym potencjale z których każda z nich będzie chciała wrócić do swego kraju z medalem. To zapowiada duże emocje i walkę do samego końca.

 
1 , 2 , 3 , 4