Ostatnie wpisy
Zakładki:
Inne
Koszykarskie
Piłkarskie
Tam gdzie piszę
Zdjęcia
Tagi
|
Wpisy z tagiem: NBA
piątek, 09 września 2011
Po tym jak wyjaśniło się, że podstawowy center polskiej reprezentacji czyli Marcin Gortat nie zagra w kadrze na EuroBaskecie, odtąd nasz rodzynek w NBA zamilkł. Przestał pojawiać się w większym wymiarze w mediach tak jak miał to w zwyczaju robić. Wczoraj jednak pokazał się kolejny efekt jego „medialnej twórczości”. Telewizja Gortat TV jak zapowiadał sam zainteresowany, miała być czymś czego jeszcze nie było. Miały tam się pojawiać materiały unikalne i niedostępne dla innych polskich mediów ponieważ miały one wychodzić od samego zainteresowanego czyli MG4. Jak na razie jednak w dużej mierze skończyło się tylko na obietnicach bo materiałów mówiąc krótko jest mało, bardzo mało. W dniu wczorajszym jednak ukazał się kolejny i tym razem nie jest on związany w żaden sposób z koszykówką. Marcin wziął na warsztat wydarzenie na które czeka wielu ludzi w Polsce czyli walkę Tomasza Adamka z Witalijem Kliczką. O opinię na jej temat zapytał kolegów swojego ojca, bokserów. Dużym plusem tego materiału jest to, że możemy w końcu poznać mentora naszego czołowego koszykarza o którym wielokrotnie on sam opowiadał czyli właśnie jego tatę. Jak wam się podobało? Bo mi tak sobie. Pomijam już to, że ta kolejna już „walka stulecia” jakoś mnie średnio interesuje. Jednak nawet pomimo tego uważam, że temu krótkiemu materiałowi czegoś brakuje. Jest on trochę jednowymiarowy i monotonny. Nawet pytania zadawane poszczególnym osobom są niemal identyczne. O patrzeniu w oczy podczas ich zadawania nie mówię bo to raczej kwestia tego, że jeśli by Marcin chciał patrzeć każdemu w oczy musiał by chodzić cały czas zgięty lub przygarbiony. Jednak można było te osoby i pytania jakoś tak wymieszać, żeby to miało jakąś dynamikę. A tak otrzymaliśmy standardowy materiał z przebłyskiem nowości czyli występem seniora z rodu Gortatów.
poniedziałek, 05 września 2011
Czasami jest tak, że kompletnie nie mam pomysłu jaki mecz wam zaprezentować i udostępnić w kolejnej notce z torrentem. Bywa też jednak i tak, że rozwiązanie tego problemu przychodzi po prostu samo. Czasem też samo życie mi podpowiada co może wam się spodobać. Zobaczymy jak będzie dziś. Jako, że od kilku dni większość ludzi interesujących się generalnie basketem skupia swoją uwagę na litewskim EuroBaskecie, to wybór meczu był z mojej strony trochę zawężony. Poza tym NBA sama solidnie sobie pracuje na to aby się nią w tej chwili nie zajmować, bo jej największe dobro i tak w tej chwili gra za naszą wschodnia granicą. A więc jeśli europejska, często niedoceniana, koszykówka to na pewno jakiś mecz o stawkę. A z drugiej strony dlaczego by się ograniczać i tylko jeden mecz, a nie więcej? I tak oto tym tropem doszedłem do wniosku, że zanim koszykarze na litewskich parkietach rozstrzygną między sobą kto jest najlepszy, to warto by przypomnieć sobie jak to wyglądało w poprzednich latach. Dlatego też zapraszam dziś do ściągnięcia i obejrzenia aż 6 ostatnich finałów Mistrzostw Europy! Wśród tych spotkań niemal wszystkie są godne uwagi i obejrzenia. W wielu z nich występują gracze, którzy kiedyś cieszyli kibiców swoją grą zarówno na starym kontynencie jak i w NBA, a dziś już czynnie nie uprawiają tego sportu. Co ciekawe w aż 4 z 6 finałowych meczów grają koszykarze Hiszpanii. Jak widać szkolenie młodzieży i rozsądne zarządzanie ligą w latach 90-tych potrafiło przynieść kapitalne skutki dla tego kraju. Efekty tej pracy Hiszpanie zbierają do dziś kiedy są niemal murowanym kandydatem do kolejnego triumfu. My zaś póki co musimy się cieszyć z pojedynczych wygranych spotkań takich jak te wczorajsze z Turcją i liczyć, że kiedyś będzie nam dane widzieć nasz zespół w takim finale. Tymczasem jednak zapraszam do zapoznania się z historią koszykówki, która wcale nie jest dużo gorsza niż ta zza oceanu.
poniedziałek, 29 sierpnia 2011
Ostatnie dziesięciolecie ubiegłego wieku to czas, kiedy mistrzostwo w lidze NBA zdobywały zaledwie 4 drużyny. Po razie uczyniły to Detroit Pistons oraz San Antonio Spurs, a dwukrotnie ten zaszczyt przypadł Houston Rockets. Niekwestionowanymi liderami byli oczywiście Chicago Bulls z 6 triumfami. Tak się jednak złożyło, że te 6 sięgnięć po koronę mistrzowską podzieli na dwa etapy właśnie koszykarze Houston Rockets. W dużej mierze stało się to oczywiście za sprawą odejścia z NBA Michaela Jordana. Jednak to właśnie Houston Rockets najlepiej wykorzystali ten fakt pomimo tego, że tak naprawdę długimi momentami nic tego nie zapowiadało. Szczególnie w sezonie 1994/95, kiedy to do fazy playoffs przystępowali oni z zaledwie 6 miejsca. Jak jednak pokazali byli oni przede wszystkim zespołem, który jest w stanie przezwyciężyć wiele przeciwności. Kiedy Michael Jordan wrócił do NBA w roku 1995 na końcówkę sezonu 1994/95 dużo osób oczekiwało tego, że Chicago Bulls niemal natychmiast przejmą stery całej ligi i wrócą na swoje mistrzowskie miejsce. Jak było, każdy dobrze wie. Potrzeba było czasu aby nowe Chicago zgrało się na nowo ze sobą i jeszcze wzmocnione przed sezonem 1995/96 ruszyło ku walce o kolejny three peat. Dlatego też pierwszy mecz pomiędzy Chicago a Houston w tych rozgrywkach miał wymiar niemal symboliczny. Zmierzyły się w nim zespół broniący korony, a także ten, który po tą koronę chciał znów sięgnąć. W obu ekipach nie brakowało gwiazd największego formatu z Michaelem Jordanem i Hakeemem Olajuwonem na czele. Już samo to zapowiadało dobre widowisko.
niedziela, 28 sierpnia 2011
NBA niestety w dalszym ciągu nie dogadała się z jej największym i najbardziej cennym dobrem, jakim są niewątpliwie zawodnicy. Spór przeciąga się już kolejny tydzień i ewentualne szczęśliwe zakończenie nie jest widoczne nawet na horyzoncie. Tymczasem młodzi gracze nie próżnują. W USA kandydatów do gry w najlepszej koszykarskiej lidze świata nie brakuje. Każdego roku trafiają do ligi utalentowani gracze, którzy zostają często w niej na długie lata. Kto być może w niedługim czasie zasili ponownie NBA, kiedy ta skończy spory o pieniądze? Zobaczcie sami
sobota, 27 sierpnia 2011
Ostatni wakacyjny weekend trwa sobie w najlepsze, a mi w tym czasie zebrało się na wspomnienia. Koszykarskie rzecz jasna. Zmuszony dziś do przejrzenia swoich meczów trafiłem na jeden, który jest niewątpliwie ważniejszy od pozostałych. Powodem dlaczego tak się dzieje jest fakt, że jest to jeden z tych meczów, które znam niemal na pamięć. Kiedy w latach 90-tych zaczynałem na dobre interesować się koszykówką nie sądziłem, że jakieś pojedyncze spotkanie tak bardzo utkwi mi w pamięci. A jednak. Dlaczego tak się stało? Może dlatego, że był to jeden z pierwszych meczów jakie samodzielnie uwieczniłem na kasecie VHS? Być może też dlatego, że nie mając wtedy dostępu do większej ilości spotkań widziałem to starcie, nie przesadzając, ponad 100 razy. Do dziś pamiętam, że gdy miałem kłopoty z zaśnięciem to włączałem sobie ten mecz i przy dźwięku komentarza pana Szaranowicza oddalałem się w krainę snów. I nie było to spowodowane bynajmniej tym, że był to komentarz nudny. Powiedziałbym, że ja go odbierałem zupełnie odwrotnie. Dochodziło nawet do tego, że wiele zwrotów z tego meczu do dziś mogę spokojnie sobie przypomnieć i powtórzyć, ponieważ znam je na pamięć. A co to był za mecz, który obejrzałem tak wiele razy? Było to starcie zespołów z Detroit i Phoenix. Obie z tych ekip w swoich składach w tamtym czasie posiadały prawdziwe gwiazdy. Jednak patrząc całościowo na oba zespoły nie były one w stanie wskoczyć na stałe do ścisłej ligowej czołówki, która walczyła o najwyższe laury. Pomimo tego, mecz rozgrywany w Palace Auburn Hills w Detroit, dostarczył zebranym fanom sporo emocji. Zapewnili je między innymi tacy gracze jak Charles Barkley, Michael Finley, Kevin Johnson, Grant Hill, Joe Dumars czy też Allan Houston. Całkiem spora dawka talentu jak na jedno spotkanie, prawda? Nie zdradzając przebiegu meczu dla osób, które go jeszcze nie widziały, napiszę tylko, że warto zostać przy nim do końca. Tym bardziej, że nie jest to całe spotkanie, a ponad 50-minutowy skrót z niego okraszony polskim komentarzem z TVP2.
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||