Ostatnie wpisy
Zakładki:
Inne
Koszykarskie
Piłkarskie
Tam gdzie piszę
Zdjęcia
Tagi
|
Wpisy z tagiem: Polska
wtorek, 06 września 2011
Niedzielne zwycięstwo reprezentacji polskich koszykarzy nad Turcją zostało ogłoszone jednym z największych sukcesów polskiego basketu ostatnich lat. Zwycięstwo nad aktualnym wicemistrzem świata na poważnej imprezie musiało wywołać taką reakcję. Mecz ten też stworzył szansę na coś czego nikt się nie spodziewał. Przed spotkaniem z Turcją praktycznie nikt nie dawał naszemu zespołowi żadnych szans na wygranie tej batalii. Turcy byli silniejsi „na papierze” niemal pod każdym względem. Pomimo tego Polakom udało się w niespodziewany sposób zaszokować zarówno rywali jak i po części samych siebie. Jednopunktowa wygrana w polskich mediach wywołała lawinę pochwał, gratulacji i pochlebnych słów. A jak to wyglądało w ich tureckich odpowiednikach? Ja chcąc zobaczyć nastroje jakie panowały skupiłem się na tradycyjnym nośniku informacji czyli gazecie w wydaniu papierowym. Umożliwił mi to w dużej mierze Piotrek „Piter” Kardasiewcz, mój kolega i prywatny korespondent w Turcji. To właśnie on podesłał mi fotki które możecie zobaczyć poniżej. Pomimo tego, że języka tureckiego nie znam nawet w 1 procencie, to niektóre z tytułów nie wymagają chyba tłumaczenia. Wieje od nich poważnym tonem katastrofy. Być może budzą się we mnie dzięki temu niezdrowe reakcje ale rozpiera mnie autentyczna duma, że sprawcą tej tragedii byli właśnie Polacy. Niestety ta notka miała też mieć część drugą. Miała się ona składać z kolejnych fotek pierwszych stron gazet po tym jak Turcy odpadają z rozgrywek tegorocznego EuroBasketu. Niestety jak już wszyscy wiedzą, Polacy nie sprostali w dniu wczorajszym reprezentacji Wielkiej Brytanii i to właśnie Turcy skorzystali z tego w największym stopniu. Tak więc i artykułów o tragedii narodowej nie ma się co spodziewać. Niestety ponieważ zaprzepaszczona została duża szansa. Zapraszam jednak już jutro na mojego bloga, ponieważ miałem okazję ową tragedię w polskim wykonaniu oglądać będąc w Poniewieżu na hali. Postaram się opisać i w dużej mierze pokazać jak wyglądał mój jak na razie jedyny dzień na EuroBaskecie. A zapewniam, że trochę się wydarzyło.
wtorek, 30 sierpnia 2011
Jak co tydzień we wtorek staram się na łamach mojego bloga, streścić w paru zdaniach popartych linkami minione siedem dni. Nie inaczej będzie i dzisiaj ale w trochę innej niż dotychczas okrojonej formie. Dlaczego tak? Powód jest dość prozaiczny czyli męczący w dzisiejszych czasach nas wszystkich niedobór wolnego czasu. Tak więc, żeby zbytnio nie przedłużać zapraszam do zapoznania się z tematami na które w minionym tygodniu przykuły z różnych względów moja uwagę. Tak w telegraficznym skrócie; - PZP i jego „genialne pomysły” to prawdziwy temat rzeka. Czasem brak znajomości tematu i niemożliwość przewidywania pewnych rzeczy są przerażające w tym związku. Tym razem kolejnych z nich. - Do Euro2012 pozostało niewiele. Nie widać tego jednak jeśli przeczyta się ten materiał. - Jak zorganizować dobrą konferencję prasową pokazali ostatnio działacze Lechii Gdańsk - Im bliżej rozpoczynającego się jutro Eurobaksetu na Litwie tym atmosfera w polskich mediach robi się coraz mniej ciekawa. Powstają różnego rodzaju teksty. Tak jak na przykład TEN czy TEN. - Łukasz Cegliński, w moim mniemaniu czołowy polski dziennikarz koszykarski, także przelał „na papier swoje obiekcje w TYM oraz TYM tekście. Niestety ciężko się z nimi nie zgadzać. - Wracając jeszcze do całej tej sytuacji „GortatGate” w tym roku, Adam Szczepański z Czwarta-Kwarta.com popełnił tekst broniący naszego sztandarowego zawodnika. Tekst z którym się po części zgadzam ale tylko po części. Niestety dowiedziałem się w ostatnim czasie kilku rzeczy, które nie pozwalają mi do końca rozgrzeszyć naszego centra.
- Epopeja pod tytułem „Który Śląsk Wrocław jest bardziej prawdziwy” trwa w najlepsze. Z całego tego sporu jak zwykle w takich przypadkach jest więcej strat niż pożytku. - Serial na temat grania lub niegrania Asseco Prokomu Gdynia w pierwszej rundzie rozgrywek także niestety ma się dobrze. - Temat Patryka Małeckiego i jego „kiełbasianej wypowiedzi” z medialnego punktu widzenia jest stary. Ja jednak w dalszym ciągu nie rozumiem jak profesjonalny piłkarz może być tak głupi. Bardzo fajny tekst pojawił się także na ten temat na Weszło.pl - Na koniec kibicowska ciekawostka z Azji. Coś czego w Europie raczej się nie uświadczą, a przynajmniej nie na takim poziomie.
wtorek, 16 sierpnia 2011
Oj działo się przez ostatni tydzień, działo. Przeglądając materiały do dzisiejszego podsumowania w postaci artykułów, wypowiedzi czy też linków sam byłem zaskoczony ich ilością. I to wszystko w okresie wakacyjnym czyli wtedy kiedy teoretycznie nie powinno się dziać zbyt wiele. A jednak. Dlatego też nie przedłużam i przechodzę do rzeczy. Najbardziej medialnym sportowcem minionego tygodnia i najbardziej komentowaną sprawą we wszystkich mediach było to czy Marcin Gortat zagra na EuroBaskecie. Dość długo opinia publiczna i kibice trzymani byli w niepewności. Jednak kiedy w końcu się okazało, że nasz jedynak w NBA nie zagra to się cały temat tak naprawdę dopiero zaczął. Najpierw sam zainteresowany powiedział chyba o parę słów za dużo na temat zespołu narodowego i swoich jakby nie patrzeć kolegów. Na reakcję ludzi związanych z basketem w Polsce nie trzeba było długo czekać. Głos między innymi zabrali Szczepan Radzki oraz Michał Rodziewicz z bloga 3 Sekundy. Żeby tego było mało w internecie po raz kolejny głos zabrał sam Marcin tym oto filmikiem. Co ja o tym wszystkim sądzę? Z jednej strony rozumiem Marcina jako sportowca, który niemal cale swoje życie poświęcił swojemu marzeniu. Teraz kiedy udało mu się je osiągnąć stara się je chronić najlepiej jak potrafi. Jednak można by chyba to zrobić w inny i trochę lepszy sposób. Szkoda, że tak wyszło. W międzyczasie powrócił temat hali widowiskowo-sportowej w Białymstoku na ponad 7 tysięcy widzów. Podobno „jest już blisko” ale ile razy ja już to słyszałem i czytałem to się nawet chyba zliczyć nie da. Takich problemów za to nie mają mieszkańcy Gdańska i całego pomorza ponieważ w niedziele miała tam miejsce inauguracja nowego stadionu Lechii Gdańsk. Stadionu, który ma być polską wizytówką Euro2012 i wszystko wskazuje na to że nią właśnie będzie. Obiekt prezentuje się po prostu imponująco.
Lepiej nawet niż wizualizacja stadionu prezentowana przed jego zbudownaiem.
Stadion Legii czyli od niedawna Pepsi Arena także należy do najlepszych w kraju. Ostatnio jednak zwrócono po raz kolejny(!) uwagę na pewien problem. Co mnie w tym wszystkim najbardziej dziwi to fakt, że Warszawa nie jest w tym kłopocie odosobniona. Nie wiem dlaczego tak jest ale praktycznie nigdzie w Polsce przed meczem na stadionie nie pracują zarówno wszystkie kasy jak i też na niektórych stadionach wejścia. O ile wejścia można jeszcze jakoś tłumaczyć względami bezpieczeństwa to jak wytłumaczyć kasy? Chęcią zaoszczędzenia na pracownikach? Zapewne nie ale żaden inny bardziej racjonalny powód nie przychodzi mi teraz do głowy. Polska skopana reprezentacja zagrała towarzyski mecz numer 72056916. Tym razem jej przeciwnikiem była wszechpotężna Gruzja. Po ogromnej walce i niesamowicie emocjonującym meczu do ostatnich minut podopieczni Franciszka Smudy odnieśli bohaterskie jednobramkowe zwycięstwo. Jednak nie to było w tym wszystkim najważniejsze. Już dzień przed samym meczem wszystkich przyćmił i wręcz zaszokował swoją analizą niezawodny Roman Kołtoń. Po prostu porażające. Jeden z żartów w komentarzach pod filmem też dobry: Jakie 3 rzeczy wziąłby ze sobą Borek na bezludną wyspę? - żel do włosów - Kołtonia - żel do włosów dla Kołtonia
Nie wszystkim jednak było do śmiechu w minionych 7 dniach. Niektórzy musieli uczestniczyć w czymś w czym na pewno by nie chcieli mieć okazji. Pisze tu o kibicach Górnika Zabrze, którzy w drodze do Warszawy na mecz z Legią trafili na katastrofę kolejową jaka miała miejsce na drodze do Katowic. Po raz kolejny ta szkalowana przez większość mediów w Polsce grupa społeczna stanęła na wysokości zadania i pomogła potrzebującym. Oczywiście kosztem niedojechania na mecz w stolicy. Wielkie brawa słowa szacunku dla tych ludzi. Wracając jeszcze do koszykówki to dwie rzeczy warte są na pewno odnotowania. Pierwsza z nich to niezłożenie kompletnego wniosku do rozgrywek PLK przez Polonię Warszawa i praktycznie zamknięcie sobie drzwi do najwyższej klasy rozgrywkowej w sezonie 2011/2012. Pomimo jeszcze odgrażania się władz klubu ich przyszłość nie rysuje się w pozytywnych barwach. Wraz ze zbliżaniem się nowych rozgrywek PLK będzie coraz głośniejszy temat ich formatu w tym roku. Czy drugi raz z rzędu Asseco przeforsuje temat nie grania w pierwszej rundzie sezonu zasadniczego? Wątpię. Na koniec coś jeszcze o rzeczy zupełnie nierozerwalnej ze sportem czyli emocjami. Jak wiadomo przy uprawianiu czy oglądaniu jakiejkolwiek dyscypliny sportowej jest ich całe mnóstwo. Zarówno tych dobrych jak i też złych. Takich jak na przykład te z poniższych przykładów. Na szczęście jednak były też i pozytywne chwile. Co jeszcze lepsze obie z Polakami w składzie. Zarówno pierwszy wyczyn czyli pobicie 23-letneigo rekordu Polski jak i drugi czyli dokonanie czegoś na pozór niemal niemożliwego zasługuje na wielkie brawa. Oby było więcej takich tygodni jak ten miniony.
czwartek, 21 lipca 2011
Miasto Wrocław, które swego czasu było uznawane za stolicę polskiego basketu, dawno już nie gościło tak dużej koszykarskiej imprezy jaka rozpocznie się już dziś. 2 lata temu na Dolnym Śląsku, podczas dorosłego Eurobasketu, grały 4 zespoły w ramach fazy grupowej. Tym razem do Wrocławia zawitały całe rozgrywki Mistrzostw Europy do lat 18. Na Dolny Śląsk z całego starego kontynentu przyjeżdża aż 16 ekip, które w ciągu 10 dni rozegra pomiędzy sobą aż 70 meczów. To jednak większość par oczu ekspertów z naszego, ale i nie tylko kraju, będzie skierowane na polski zespół. To podopieczni Jerzego Szambelana od dłuższego czasu byli przygotowywani pod tą imprezę i ten występ. Po ubiegłorocznym sukcesie w światowym czempionacie do lat 17 oraz podtrzymaniu tej opinii już w tym roku w mistrzostwach świata do lat 19 oczekiwania od tego zespołu są duże. Czy to dobrze czy źle to już powinien każdy sam ocenić. Tak jak na przykład to zrobił Łukasz Cegliński z Gazety Wyborczej. Faktem jest jednak to, że w kraju w którym sukcesy koszykarskie nie są na porządku dziennym każdy promyk nadziei jest na wagę złota. W pierwszej fazie turnieju kadra polskich koszykarzy zmierzy się z zespołami Słowenii, Grecji oraz Chorwacji. Nie będę się specjalnie rozpisywał o tych trzech zespołach z dwóch powodów. Pierwszy z nich jest taki, że na chwilę obecną nie czuję się na tyle „w temacie” aby móc napisać coś nowatorskiego i odkrywczego na ich temat ponad to co już do tej pory się okazało. I takim płynnym sposobem właśnie przechodzimy do powodu drugiego czyli tekstu, który już się ukazał jakiś czas temu w którym opisane są te właśnie ekipy. Żałuję jedynie tego, że żadnej z nich nie uda mi się zobaczyć na żywo w pierwszym etapie rozgrywek w starciu z Polakami i nie tylko. Po dużych perturbacjach z akredytacjami dla dziennikarzy na tą imprezę, co swoją drogą zasługuje chyba na oddzielną notkę, na Dolnym Śląsku melduję się w niedzielę. Wtedy już od poniedziałku wszystkie moje kolejne teksty na temat tej imprezy będą z samego centrum wydarzeń czyli wrocławskiej hali Orbita, a być może też i AWF.
Na zakończenie zapraszam jeszcze do obejrzenia relacji fotograficznej z oficjalnego otwarcia mistrzostw, które się odbyło już wczoraj z udziałem wszystkich reprezentacji. Jak donoszą ludzie, którzy pojawili się już we Wrocławiu „mistrzowska gorączka” zaczyna być coraz bardziej odczuwalna. Osoby, które nie mogą lub nie chcą się wybrać na mecz mogą śledzić poczynania przede wszystkim Polaków za sprawą transmisji z ich meczów przez telewizję SportKlub. Będzie się działo.
wtorek, 19 lipca 2011
Ostatni tydzień w świecie sportu upłynął przede wszystkim pod znakiem sportów, którymi przeciętny kibic nie interesuje się zbyt często. Takie dyscypliny jak piłka nożna kobiet czy też wyścigi żużlowe nie są to sporty goszczące każdego niemal dnia na pierwszych stronach gazet czy też portali internetowych. W minionym tygodniu miały one jednak swoje 5 minut chwały. Mistrzostwa świata w piłce nożnej mężczyzn to zaraz po olimpiadzie najbardziej medialna sportowa impreza na całej naszej planecie. Skupia ona w trakcie jej trwania miliony ludzi z najróżniejszych zakątków świata i rozpala ich do czerwoności z powodu emocji. Kobiecy odpowiednik tej samej imprezy nie cieszy się już taka popularnością. Jednak jego tegoroczny finał na pewno przejdzie do historii. Zmierzyły się w nim reprezentacje USA i Japonii czyli prawdziwe starcie Dawida z Goliatem. W roli tego słabszego oczywiście Japonia. Nie przeszkodziło to jednak w tym aby walczyć z całych sił i sięgnąć po rzutach karnych po tytuł mistrzowski. Tak wyglądał ten konkurs i tak komentował to japoński komentator: Tak jak i Japończycy tak i też Polacy w minionych dniach mieli swoje chwile radości. Po raz trzeci z rzędu udało im się sięgnąć po tytuł mistrzowski w drużynowych mistrzostwach świata na żużlu. W nagrodę za to podobnie jak w piłkarskim mundialu puchar już na stałe zostanie w Polsce. Sukces jednak nie przyszedł łatwo. Ale od czego Polacy mają Tomasza Golloba? Ile to już razy ten zawodnik udowadniał swoja wielkość? Lata mijają, pokolenia się zmieniają, a on ciągle pozostaje po prostu wielki. Nawet dla mnie czyli dla osoby, która tylko śledzi „mniej więcej” wyniki żużlowe i nigdy nie była na meczu żużlowym. Tyle lat utrzymać się nie tyle w czołówce co na prawdziwym sportowym szczycie to jest prawdziwa sztuka. Dlatego też czapki z głów! W przeciwieństwie do polskich żużlowców nie popisali się za to po raz kolejny już polscy kibole. Ich gościnne występy na Litwie znowu musiała pacyfikować policja. Co ciekawe do tego aby po raz kolejny „pokazać się” w Europie nie potrzebny był występ polskiego zespołu. Coraz ciekawiej się robi. Prawie tak samo ciekawie jak w Ameryce Południowej podczas rozgrywanego tam Copa America. Imprezy, która już teraz na długo przed zakończeniem i wyłonieniem końcowego triumfatora jest po prostu sensacyjna. Dlaczego? Dlatego. W minionym tygodniu polskie drużyny rozegrały mecze w europejskich pucharach. Po skromnych zwycięstwach 1:0 Wisły oraz Śląska istnieje nadzieja, że oba zespoły w komplecie zobaczymy w kolejnych rundach. W tym samym też tygodniu swoje sparingi grały inne polskie zespoły. Na uwagę zasługuje na pewno zwycięstwo Polonii Warszawa nad aktualnym mistrzem Niemiec czyli Borussią Dortmund 2:1. Wiadomo, że to tylko mecz o pietruszkę ale widać że Polonia już w sezonie przygotowawczym zaczyna straszyć rywali z polskiej ligi. Szkoda tylko, że w niemieckim zespole kłopoty z grą w pierwszej jedenastce w nadchodzącym sezonie może mieć Kuba Błaszczykowski. Przechodząc na zakończenie do najbliższej mi zdecydowanie koszykówki musze przyznać, że jak na okres wakacyjny w tym roku dzieje się bardzo dużo. Szczególnie w młodzieżowych zespołach narodowych, które występują co chwila w różnej rangi imprezach mistrzowskich. Najmilej to lato będą chyba wspominać młode polskie zawodniczki, które sięgnęły po brązowy medal na mistrzostwach Europy do lat 20. Oby z tej kadry w przyszłości wyrosły dziewczyny zdolne wspomóc pierwszy zespół narodowy.
Tyle szczęścia, a przede wszystkim umiejętności nie mieli będący w tym samym wieku koszykarze, którym po raz kolejny nie udało się wydostać z Dywizji B. Jednak jeśli przegrywa się mecze z takimi potęgami koszykówki jak Gruzja czy Rumunia to może rzeczywiście nie zasługujemy aby grać wyżej? Plusem tej całej sytuacji, że za rok o awans powalczy o ten sam cel reprezentacja trenera Szambelana. Brak wywalczenia ewentualnego awansu przez ten zespół będzie już chyba tylko oznaczał, że jesteśmy skazani na Dywizję B. W międzyczasie nasz jedynak w lidze NBA szukał sobie klubu, który ewentualnie by go przygarnął na ewentualność przedłużającego się lockautu za oceanem. Na początki były plotki, że być może zawita on na stare śmieci czyli do drużyny ŁKS Łódź. Jednak póki co żadnego polskiego zespołu nie stać na koszykarza tej rangi co Marcin Gortat, a co dopiero beniaminka PLK. Dlatego też najprawdopodobniej jeśli sytuacja będzie tego wymagać Polish Hammer zagra w Spartaku Sankt Petersburg. Dobrze to czy źle bardzo dobrze opisał Michał Owczarek na swym blogu. Zachęcam do przeczytania. | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||