Ostatnie wpisy
Zakładki:
Inne
Koszykarskie
Piłkarskie
Tam gdzie piszę
Zdjęcia
Tagi
|
Wpisy z tagiem: TBL
piątek, 17 czerwca 2011
Jesteśmy. Bez większych kłopotów dotarliśmy do Katowic w godzinach porannych. Ja jako że nie spałem całą noc jestem w czasie pisania tego tekstu ponad 30 godzinę na nogach. Jednak nic to, bo Eurobasket kobiet w Katowicach organizuje się dosłownie na naszych oczach i przy naszym udziale. Pierwszą zauważoną tu na miejscu cechą u wszystkich jest taka, że każdy póki co działa na zwolnionych obrotach. Technicy ustawiają kamery lub podciągają kable, wolontariusze zapoznają się ze swymi obowiązkami, dziennikarze sennie snują się po hali, a tylko kilka osób odpowiedzialnych za organizację wisi cały czas na telefonie. Tak wygląda jedno z miejsc w którym być może będą miały miejsce płomienne przemowy zawodniczek lub ich trenerów.
Za nami już także pierwsze treningi poszczególnych zespołów, które już jutro rozpoczną walkę o najwyższe laury. W sumie nie dzieje się nic ciekawego o czym by warto w tej chwili pisać jednak to nie powód aby ten post był tak ubogi. Zapraszam do obejrzenia kilku fotek i krótkiego filmiku jakie udało mi się jak na razie nakręcić.
Zapraszam jeszcze na oficjalną stronę mistrzostw czyli www.eurobasketwomen2011.com To właśnie tam będziecie mogli znaleźć najnowsze informacje, newsy, opisy spotkań i wiele innych materiałów na temat tej imprezy. Część z nich mojego autorstwa tak więc serdecznie zapraszam.
wtorek, 07 czerwca 2011
Pomimo tego, że mamy już czerwiec, a większość rozgrywek dobiega już końca świat sportu nie znosi próżni. Pod żadnym względem. Okres pomiędzy jednym a drugim sezonem często może być równie ciekawy jak i same rozgrywki.
Od nowego sezonu czyli 2011/2012 polska ekstraklasa piłkarska najprawdopodobniej wystąpi pod nowym szyldem. Jakim? Po mariażu z siecią komórkową Orange swego czasu teraz przyszedł czas na kolejnego komórkowego operatora czyli T-Mobile. Światowa marka zastąpi na polskim rynku markę Era i między innymi dlatego będzie chciała ona zapaść w pamięć zarówno starym jak i nowym klientom. Dobry ruch z ich strony. Nie tak dobry jak według Jacka Sarzało wykonała Jagiellonia zatrzymując na stanowisku trenera Michała Probierza. Czy zgadzam się z tą opinią? Chyba nie bardzo. Uważam że na chwilę obecną nie ma sensu zmieniać szkoleniowca, który by znowu musiał „układać zespół” po swojemu. Jedna słaba runda w wykonaniu zespołu nie może decydować o tak drastycznych ruchach. Sezon piłkarski w naszym kraju dobiegł już końca i dzięki temu ucichła też trochę walka polskiego rządu z kibicami. Jednak Ci najbardziej „medialni” z nich nie dają o sobie zapomnieć nawet na chwilę. Choćby poprzez wywiady dla poczytnych mediów. W dużej tez mierze temat kibiców przewinął się ostatnio w środowisku koszykarskim. A to za sprawą kary jaką nałożono na zespół Asseco Prokom Gdynia za wtargnięcie na parkiet jego kibiców po decydującym 7 meczu finału PLK. Drużyna z Gdyni się z tą karą nie zgadza i płacić nie zamierza. Czy słusznie. W świetle ostatnich wydarzeń wprawdzie piłkarskich ale jednak trzeba chyba zachowywać podwójną ostrożność. Swoje opinie na ten sam temat przedstawili też Łukasz Cegliński oraz Grzegorz Kubicki. Słuszny argument za tym aby nie pozwalać kibicom wbiegać na parkiet po ostatnim gwizdku sędziego napłynął też z Grecji. To właśnie tam Panathinaikos zdobył swój kolejny tytuł mistrza Grecji ale po ostatnim gwizdku kibice nie tylko cieszyli się z graczami swego zespołu ale także i atakowali drużynę Olympiakosu Pireus. Wracając jednak na polskie podwórko i pośrednio do sportu to PLK ogłosiła wyniki oglądalności jej rozgrywek. Magiczną liczbą oznaczającą średnią ilość widzów w halach w Polsce jest 1996. Dużo to czy mało? Zdecydowanie za mało jednak jak się nie ma tego co się lubi to… O konflikcie i procesie sądowym pomiędzy Igorem Griszczukiem a jego byłym pracodawcą czyli Anwilem Włocławek także miałem okazję już kiedyś wspominać. W minionym tygodniu zapadł wyrok w tej sprawie i obronną ręką z tego sporu wyszedł jak na razie były trener reprezentacji Polski. Sąd przyznał rację szkoleniowcowi i na jego konto zasądził sumę 150 tysięcy złotych. Całkiem niezła odprawa, nie sądzicie? Kiedy w Polsce rozgrywki już dawno dobiegły końca, tak w Rosji trwa dopiero faza półfinałów. Los sprawił, że w jednej z par spotkały się zespoły w których występują gracze reprezentujący polską reprezentację narodową. Thomas Kelati oraz Maciej Lampe walczą o awans do finału gdzie czeka już etatowy finalista czyli CSKA Moskwa. Jak na razie z tej walki lepiej wychodzi Thomas Kelati, który dzięki swojej świetnej postawie doprowadził do remisu w rywalizacji jego zespołu 2-2. Decydujący mecz już dzisiaj. Po ogłoszeniu trenera reprezentacji polskich koszykarzy sam zainteresowany zaczął udzielać wywiadów różnym mediom. Takich jak na przykład TEN. Ja osobiście czekam jednak na czyny, a nie słowa. A na zakończenie cos muzycznego. Poniekąd. Czy rozpoznajecie jednego w wykonawców tego dzieła muzycznego?
poniedziałek, 23 maja 2011
W historii podlaskiego basketu wiele było emocjonujących i zaciętych meczów. Były to zarówno mecze decydujące o awansach bądź spadkach białostockich zespołów z lig na różnym szczeblu rozgrywek jak i też jedne z wielu spotkań ligowych. Taki też mecz chciałbym dziś wam zaprezentować. Sezon 2000/2001 w podlaskim baskecie będzie już na zawsze zapamiętany jak rok heroicznej walki o ekstraklasę zakończony niepowodzeniem w dramatycznych okolicznościach. Kiedy emocje po tej walce opadły przyszedł czas rozliczeń i zastanowienia się co dalej. Efektem tych podsumowań była konkluzja że kolejny rok, a jak się później okazało i wiele kolejnych lat będzie znacznie słabsze. Zarówno sportowo jak i też finansowo-organizacyjnie. W sezonie 2001/2002 białostocki zespół przystępował z pozycji w której nic nie musi, a jedynie może. Było to dość wygodna pozycja pozycja startowa na pokazanie swoich umiejętności w tamtym okresie czasu dla takich zawodników jak Tomasz Przewrocki czy Daniel Puchalski, który nazywany był „Panem Ekspedycją” za sprawą wygrania popularnego w tamtym czasie reality show. W ubiegłym tygodniu prezentowałem wam mecz, który kończył zmagania ligowe podlaskiego zespołu w tamtych rozgrywkach. Dziś cofnę się trochę w czasie i powrócę jeszcze do sezonu regularnego w którym miało miejsce spotkanie z Resovią Rzeszów. Starcie które trzymało kibiców w napięciu do samego końca. Ten mecz oglądany z perspektywy czasu pokazuje jak niewiele tak naprawdę potrzeba aby rozwalić generalnie koszykówkę w takich miastach jak Białystok czy też właśnie Rzeszów.
poniedziałek, 16 maja 2011
Ubiegłotygodniowe udostępnienie meczu pomiędzy zespołem z Białegostoku oraz Starogardu Gdańskiego z początku sądząc po liczbie odnotowanych wejść na mojego bloga spotkało się z dość entuzjastycznym przyjęciem. Szczególnie wśród kibiców z Kociewia którzy być może chcieli zobaczyć jak powstawała historia ich klubu. Dziś kolejna niespodzianka. Sezon 2001/2002 był to sezon kiedy drużyna z Białegostoku po nieudanej próbie podboju pierwszej ligi i awansie do ekstraklasy musiała obniżyć swe loty głównie ze względu na znacznie mniejsze możliwości finansowe w stosunku do lat poprzednich. Jeszcze wtedy nie każdy zdawał sobie sprawę, że właśnie te rozgrywki będą ostatnimi na długie kolejne lata kiedy koszykówka na jako takim poziomie będzie gościć na Podlasiu. Po przegraniu już w pierwszej rundzie play off koszykarze Instalu byli zmuszeni do rywalizacji o nikomu tak na prawdę niepotrzebne miejsca 5-8. Traf chciał, że w owej walce trafili na swego wielkiego rywala ówczesnych czasów czy klub ze Starogardu Gdańskiego. Pamiętam że sportowo to klub z Białegostoku okazał się lepszy w tej rywalizacji jednak w tym dwumeczu co innego bardziej wryło mi się w pamięć. Odkąd kluby z Podlasia oraz Kociewia miały okazję napotykać się na siebie w ligowych rozgrywkach odtąd kibice obydwu zespołów mówiąc łagodnie nie darzyli się zbytnia sympatią. Były to czasy kiedy internet dopiero wchodził do powszechnego użytku i jeszcze nie każdy znał zasady jego działania i posługiwania się nim w należyty sposób. To właśnie na tej płaszczyźnie powstały jakieś pierwsze konflikty i niejasności które później były manifestowane na meczach. Jednak do czasu. Z upływem kolejnych sezonów i wzajemnych meczów stosunki zaczęły się stopniowo coraz bardziej ocieplać. Jednym z kamieni milowych w stosunkach na linii Białystok-Starogard był właśnie ten mecz. Jeszcze w pierwszej połowie najzagorzalsi kibice obydwu zespołów zajmowali długi czas swoje sektory pomimo wymiany miłych słów(bez żadnych podtekstów) pod swoim adresem. Druga połowa zaś to już nieustanny doping przez obie gruby kibiców z dolnych rzędów trybun gdzie goście ze Starogardu zostali zaproszeni przez gospodarzy. Pamiętam dobrze, że wtedy liczyła tylko i wyłącznie dobra zabawa, a wynik sportowy tego pojedynku zszedł na zupełnie dalszy plan. Efektem tego spotkania kibiców były plany i obietnice kolejnych spotkań na koszykarskim szlaku do których jak najbardziej dochodziło. Jednym z ciekawszych tego typu przeżyć był kilkudniowy wyjazd do Starogardu na zaproszenie miejscowych kibiców podczas którego odbył się na przykład „mecz przyjaźni” pomiędzy klubami kibiców na hali w której Polpharma obecnie rozgrywa swoje mecze. Do tego my jako goście w tamtym czasie zostaliśmy ugoszczeni w domach kilku miejscowych kibiców za co byliśmy im bardzo wdzięczni. Ja osobiście miałem okazję mieszkać u niejakiego Jarosława Poziemskiego który w późniejszym czasie został prezesem klubu z Kociewia, a także klubu z Poznania w Tauron Basket lidze. Miło się wspomina tamte czasy…
niedziela, 16 stycznia 2011
Tegoroczny Mecz Gwiazd Tauron Basket Ligi planowałem obejrzeć z miejsc przygotowanych dla dziennikarzy w kaliskiej Winiary Arenie. Niestety pech chciał, że musiałem jednak ten wieczór spędzić w domu i śledzić wydarzenia na parkiecie przy pomocy transmisji telewizyjnej. I teraz już wiem, że gdybym oglądał ten mecz na żywo nie miałbym okazji śledzić „popisów” pracowników TVP.
Zanim jednak o ich popisach i wpadkach to słowo należy się głównym bohaterom tego przedstawienia czyli koszykarzom. Zanim na parkiet wybiegli wszyscy gracze Północy i Południa odbyły się eliminacje konkursów rzutów za 3 punkty oraz tego na co wiele osób czekało czyli wsadów. W pierwszym z nich swoją niewątpliwa klasę potwierdził Andrzej Pluta, dla którego był to już 12 występ w meczu najlepszych koszykarzy występujących w naszym kraju. Była to też dla niego walka o już 8 zwycięstwo w rzutach z dystansu. Niestety, w tym roku musiał on uznać wyższość reprezentanta Polonii Warszawa Darnella Hinsona. Konkurs wsadów który odbył się tego wieczora, spokojnie można nazwać najlepszym tego typu wydarzeniem w naszym kraju na przestrzeni kilku lat, a być może i w historii. Oprócz zawodników grających na co dzień w ekstraklasie, z dodatkowych eliminacji awansował niejaki Łukasz Biedny, który dla szerszego grona ludzi jest postacią zupełnie anonimową. Po tym konkursie można już jednak śmiało stwierdzić, że był anonimowy ponieważ jego popisy na pewno zostaną w pamięci wielu osób. Sam jego awans do konkursu był małą niespodzianką, ponieważ za głównego faworyta eliminacji uchodził Emil „Slash” Olszewski. Tym razem jednak to jego kolega całkowicie zasłużenie awansował do konkursu głównego i godnie reprezentował środowisko polskich streetballowców. W eliminacjach konkursu można było jeszcze odnieść wrażenie że Łukasz jest trochę faworyzowany przez jury, pomimo dobrego występu, jednak finał pokazał że nie było to działanie na siłę. Najpierw wsad po przeskoczeniu dwóch ludzi stojących pod koszem, a następnie ponowne przeskoczenie nad 6 cheerleaderekami i maskotką dało mu zasłużone zwycięstwo.
Sam Mecz Gwiazd TBL mówiąc bardzo krótko był dobry. Nie bardzo dobry ale na pewno taki, że śmiało można powiedzieć że była to prawdziwa promocja basketu w naszym kraju. W mieście gdzie na co dzień nie gra żaden ligowy zespół, na mecz przyszedł praktycznie komplet widzów. Pokazuje to, że przy dobrym zarządzaniu i promocji koszykówka w Polsce jest w stanie przyciągać ludzi. Organizatorzy meczu chcąc zaprezentować swój produkt jak najlepiej w niektórych momentach ewidentnie przedobrzyli. Takimi chwilami była na przykład ciągnąca się strasznie długo prezentacja zawodników przed meczem, czy też występ jakiejś piosenkarki która uchodzi podobno za gwiazdę ale wybrała dosyć smętne kawałki jak na taką okoliczność. Może to jednak tylko kwestia gustu więc nie ma co komentować. Co do samego spotkania to na pewno minusem był fakt, że po graczach ani przez chwilę nie było widać aby im jakoś specjalnie zależało na zwycięstwie. Specyfiką takich meczów, jaką wyrobiłem sobie przez ostatnich kilkanaście lat, w moim odczuciu jest to, że gracze przez pierwsze dwie, czasem nawet trzy kwarty „bawią się” na boisku, a w ostatniej części kiedy ważą się losy spotkania dają z siebie wszystko. Tego dzisiejszego wieczora nie uświadczyłem. Tym bardziej można tego było wymagać ponieważ wynik do samego końca był sprawą całkowicie otwartą. Brawa dla głównych aktorów tego widowiska należą się jednak za to, że pomimo całej tej zabawy nie zrobili oni tego samego co ich poprzednicy w 2009 roku. Wtedy to właśnie w warszawskiej hali Torwar widzowie mogli zobaczyć aż 56 wsadów, których w pewnym momencie wszyscy już mieli chyba dosyć i aż prosiło się o odrobinę obrony i rywalizacji. Tym razem na szczęście tak nie było i balans pomiędzy atakiem i obroną został zachowany. Aha, Południe wygrało z Północą 119:117.
Na koniec zostawiłem sobie ostatni smaczek dzisiejszego obcowania z polskim basketem czyli „show” zaprezentowane przez ekipę TVP jaka realizowała ten mecz. To było niewiarygodne jak infantylnym, nieprzygotowanym lub chyba czasem po prostu nierozgarniętym można być. Pomijając już nawet rangę i klimat meczu to jednak jakieś minimum trzeba prezentować. Prezenterka która przeprowadzała wywiady z zawodnikami w przerwach oraz trakcie meczu jest niewątpliwie idolką kilku osób również śledzących ten mecz w TVP i jednocześnie komentujących na twitterze. Moim faworytem jest jednak dziennikarz który najpierw zadał dosyć normalne pytanie jednemu z amerykańskich graczy, następnie wysłuchał grzecznie odpowiedzi i po prostu skwitował ją parsknięciem śmiechem. Po prostu żenujące. Nazwiska owych dziennikarzy są w sumie nieważne. Jednak jeśli ktoś będzie miał ochotę niech obejrzy powtórkę tego meczu, która zapewne niedługo pojawi się na internetowej stronie TVP. Na szczęście nawet takie kwiatki nie są w stanie zepsuć mojego dobrego odczucia jakie mi zostało po tym meczu. | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||